Fredd Fredd
51
BLOG

Kapiszon zamiast bomby

Fredd Fredd Polityka Obserwuj notkę 4

 Jeżeli, zasypywanie dziury budżetowej pójdzie PeŁo tak samo skutecznie, jak medialne “przykrywanie” kongresu PiS, to wszyscy mamy kłopot. Duży kłopot. Ileż było, buńczucznych (choć nieoficjalnych) zapowiedzi, jak to mistrzowie PR „przykryją” medialnie kongres PiS. 

Media i ich funkcjonariusze w stanie najwyższej gotowości. Eryk Mistewicz w napięciu czeka na narrację. Ekipy „Walterowców” w gotowości, gotowe pędzić na kraj świata o ile zawali się gdzieś kurnik i przygniecie dziecko. Miało być wielkie bum. 

Co właściwie było, poza odgrzewanym kotletem z Palikota (pół Lublina wie, że lubi się w damskie łaszki przebierać), lekko nieświeżym Kaziem (znów zanudzającym nas swoimi rozterkami natury amoralnej). Nic nie było, kompletnie nic wartego uwagi. Null „Walterowcy”, w akcie najwyższej desperacji chyba, zrobili newsa, ze śmierci jakiś kolesi, co wybrali się w Stanach na wycieczkę samolotem, nie zatankowawszy paliwa. Też mi news. Ale na bezrybiu i rak ryba. Żeby ich było z 16 mógłby przynajmniej Donek spotkać się z rodzinami zabitych i zaoferować wsparcie. A tak, nic.  

Data kongresu była znana od dawna. Czasu było dosyć, a tu giganci PR nie wymyślili nic poza propozycją przybycia Donka na zjazd. Pomijając walory kabaretowe propozycji, została dosyć zgrabnie wykorzystana do zaproponowania przez PiS spotkania antykryzysowego. Trzeba zaiste tytanów intelektu, by uznać, że najlepiej zjazd największej partii opozycyjnej „przykryje” poseł biseksualista przebrany w damskie ciuszki, inny specjalista od muchówek toczący pianę (też mi nowość), podstarzały lowelas opowiadający o tym, że jest żonaty, a jednocześnie zaręczony.

Tak oto, dowiedzieliśmy się, że PR król jest nagi jak święty turecki. Zresztą bądźmy szczerzy, obiecać wszystkim wszystko i jeszcze cuda na kiju na dodatek, to każdy głupi potrafi. To nie jest PR (rozumiany jako kształtowanie wizerunku), nie mylmy Himalajów demagogii z profesjonalnym kształtowaniem wizerunku. 

Ciekawe, jaką story mają dla osób, które wkrótce zostaną zwolnione panowie Mistewicz, Arabski et consortes. Czy brak pieniędzy w portfelu da się jakoś medialnie „przykryć”? Czy jak się Palikot rozbierze, to nam wszystkim się zrobi od tego dobrze.  

Czyli pozostaje, stary dobry Gleb Chlebowski, jako żywy dowód na to, że w PeŁo, wszyscy są młodzi, atrakcyjni, szczupli, elokwentni i inteligentni. Zresztą, o tym jak sympatia polityczna wpływa na postrzeganie rzeczywistości przekonuje felieton Tomasza Jastruna w „Newsweeku”. Poza tradycyjnym, „Kaczor jest bee, koko jumbo i po wierszówkę” znalazłem tam arcyperełkę: „Cwiąkalskiego mi po ludzku, żal. Miał takie miłe inteligenckie oblicze. Wzbudzał zaufanie” Nie doczytałem do końca, bo zacząłem turlać się ze śmiechu.  

Zdrówka życzę! (nie tylko w kontekście kolejnego podejścia do realizacji „planu Sawickiej”).  
   


 

Fredd
O mnie Fredd

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka