Ze zdumieniem przyjmuję w dzisiesiejszych informacjach posługiwaniem się skrótem RP dla określenia... partii o nazwie Ruch Palikota. Rozumiem, że partia, która ma środki do "wybecelowania" na konsultacje pana Tymochowicza dba o to, żeby w Wikipedii przedstawiac się jako "Ruch PL" albo "RP", ale moje sumienie przyjmuje takie manipulacje z najwyższym oburzeniem.
Pomińmy tutaj moją opinię o politycznej popularności człowieka z wibratorem.
Pozostańmy przy samych imponderabiliach. W polskiej tradycji państwowej skrót RP oznacza Rzeczpospolitą - i dawanie satysfakcji ugrupowaniu politycznych skandalistów poprzez określanie ich identycznym mianem uważam za daleko posunięte nadużycie.
Oczywiście zdaję sobię sprawę z rechotu, jaki u ludzi pokroju Jerzego Urbana może wywoływać takie "utożsamianie", ale przypomnę zbyt śpiesznym krytykom, że zwykliśmy w Polsce pisać też o Prezydencie RP.
Przy obecnym nasyceniu wielu umysłów (patrz: młody elektorat) swoistym grochem-z-kapustą za kilka miesięcy panowie Sławomir Nowak albo Tomasz Nałęcz będą zmuszeni tłumaczyć (?), że pan prezydent Bronisław Komorowski nie jest... członkiem Ruchu Palikota.
Polska Marynarka Wojenna też nie jest oparta na okrętach będących własnoscią politycznego chytrusa.
Dlatego jak najbradziej poważnie apeluję do blogerów i mediów (jeśli czytują S24), aby dla nazwy ugrupowania politycznego Janusza Palikota używać w publikacjach skrótu - RPAL.
Nie znajduję przesłanek, do zrównywania ich aktywności z zaszczytnym mianem Najjaśniejszej Rzeczypospolitej. A tym byłoby, moim zdaniem, używanie - spotykanego już w odniesieniu do tej partii - akronimu "RP".


Komentarze
Pokaż komentarze (16)