Berliński lans Radka Sikorskiego i jego poza światowca w kratkowanej koszuli zakładanej do garnituru - okazały się warte tyle ile prąd w żarówkach oświetlających tamtą słynną trybunkę na Allianz Forum.
Można było szydzić z oburzenia opozycji na wyprzedawanie suwerenności - ale gdy "gest Kozakiewicza" pomysłom pani Merkel pokazali finansiści z City of London, jedyne co może zrobić ten aspirujący oksfordczyk, to podziwiać ich spinki do mankietów.
Londyńskie City będzie teraz nazywane centrum "oszołomstwa"? Czy może - wreszcie "aniołki Angeli" nauczą się jak bronić interesów własnego kraju?
A jak jeszcze okaże się, że Angela nie odwzajemnia już afektu Donalda i Radka - to łzawy romans mamy jak... w banku.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)