Pan Prezydent przemówił dziś w Pałacu - z okazji 4 czerwca. Mówił jak zawsze obficie, ale na koniec zafundował wszystkim ciekawą definicję - zresztą twórczo cytując samego siebie. Owóż rzekł nam: "Nie ma radości bez wolności i nie ma wolności bez radości".
Przypomniał mi się natychmiast ten 900-osobowy tłum entuzjastów różowych balonów/ okularów "licznie zebrany" w dniu 2 maja bez-flag-Biało-Czerwonych przed pałacem Prezydenckim. Fetowali niejadalnego orła z czekolady i byli anonsowani jako radośnie świętujący. Nie bardzo było widać co świętowali, bo zdaje się zapomnieli jakie to było święto (Dzień Flagi Rzeczypospolitej Polskiej), ale sto tysięcy złotych na gadżety agencja reklamowa zgarnęła.
Więc jeśli Prezydent ma zamiar definiować wolnych "po uśmiechu" - to zachęcam do ostrożności. Bo jeszcze mu wyjdzie, że najbardziej wolny w naszym kraju jest cyrkowy clown.
- jeśli trzeba moje odczucia tłumaczyć na przykładach - służę Państwu:


Komentarze
Pokaż komentarze (2)