Minister Spraw Wewnętrznych Barłomiej Sienkiewicz skarżył się dziś rano w radiowej "Jedynce": `Nikt nie był w stanie przewidzieć, że mamy do czynienia z takim zdziczeniem`... Panie ministrze, apeluję o zachowanie przynajmniej pozorów powagi - mówi pan: nikt ??? To za co pan bierze comiesięczną pensję, pochodzacą z naszych podatków?!
Takie siły policji, jakie ściągnął pan do stolicy z okazji 11.11 wystarczyłby z nawiązką do skutecznego odgrodzenia ambasady zaprzyjaźnionego z pańską ekipą mocarstwa od kogokolwiek, kto miałby pomysł na wyrządzenie jej krzywdy. Nie da się rzucić petrardy na odległość większą niż 70m.
Kieruje pan resortem, który ma w dyspozycji policje tajne, widne i dwu-płciowe, gotowe aresztować fantastę z Krakowa za marzenia o ka-boom pod parlamentem - a nie potrafi pan przewidzieć, co mogą czuć zamaskowani zadymiarze pod ambasadą państwa Putina?
Pan? Niegdysiejszy analityk(?) Ośrodka Studiów Wschodnich?
Zwracam uwagę - nie ochronił pan placówki dyplomatycznej przed zwykłymi chuliganami. To jak pan ma zamiar chronić tego typu obiekty przed, np. zawodowacami z Al-Kaidy? To także nie mieści się w pańskiej głowie?
Zaiste - nieodgadnione są kompetencje, które brano pod uwagę powierzając panu ten resort. Cóż to mogło być? Skoro - jak widzimy - nie były to umiejętności przewidywania, to może była to... karność?
Panie ministrze, pan powinien zmienić pracę.


Komentarze
Pokaż komentarze (80)