Łza wzruszenia wpadła mi do porannej kawy, gdy przeczytałem dziś te słowa na stronach Gazety Wyborczej:
RENATA GROCHAL: Odchodzi pan z rządu.
MICHAŁ BONI: Byłem otwarty zarówno na to, by zostać w rządzie, jak i na to, by odejść. Uzgodniliśmy z premierem, że wybieram nowe zadania.
Chce pan kandydować do Parlamentu Europejskiego. Żeby być bliżej żony, która pracuje w Komisji Europejskiej?
- Spróbuję sił w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Już jakiś czas żyję na odległość z żoną. Ale nie jest tak, że chęć przeniesienia się do Brukseli wynika tylko z moich osobistych potrzeb. Wiele się nauczyłem i jako szef doradców premiera, gdy w poprzedniej kadencji zajmowałem się strategiami rozwoju, i teraz, będąc ministrem administracji i cyfryzacji. Myślę, że w wielu istotnych instytucjach europejskich mam dużo uznania. Mówię to bez skrępowania, bo każdy powinien cenić swoją wartość.
No żeszszsz... Bolszewicka szczerość ministra Michała Boniego, zasługiwałaby na wykorzystanie jej w kabaretowej przeróbce wywiadu w stylu Piwnicy pod Baranami. Jednak Piwnica już nie istnieje w dawnm kształcie - trzeba więc sobie będzie jakoś poradzić inaczej. Jako artysytyczny komentarz dnia DJ S24 proponuje Państwu... The Clash (co-za-nazwa!):
A żeby Ci nie było żal, Vincencie ukochany/ mamy tu coś, abyś nasz kraj opuszczał "uchachany"...
Tesz The Clash:


Komentarze
Pokaż komentarze (2)