Każde głosowanie musi być pilnowane pod kątem uczciwości. Metod oszustwa jest sporo, chyba jedną z ciekawszych zastosował Stalin na początku swojej władzy. Chciał wiedzieć o 1800 delegatów na zjazd, kto głosował za nim a kto przeciw. Przygotowano więc ogromną urnę, ale w środku była druga urna, tak wąska jak kartki które do niej wrzucano. Kartki układały się więc w piękny stos dokładnie tak ułożony, w jakiej kolejności głosowali delegaci. Wystarczyło teraz przy wrzucaniu do urny kart notować na boku kolejność wrzucania. Ok. 1100 delegatów głosowało przeciw Stalinowi i mniej więcej tylu nie żyło już po roku od zjazdu. Proste jak budowa cepa.
W Polsce na szczęście jeszcze do tego nie doszliśmy. Jednakże ordynacja wyborcza nie przewiduje tak prostej rzeczy, jak możliwość spytania Centralnej Komisji Wyborczej na piśmie po wyborach, czy wedle jej danych głosowałem czy nie. Dzięki temu po zamknięciu lokalu wyborczego można spokojnie „zagłosować” za przynajmniej część tych, co nie przyszli. I nie ma jak tego sprawdzić. I intuicja mi mówi, że brak możliwości takiego sprawdzenia to nie jest przypadek. Proste jak budowa cepa.
203
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (2)