tkw tkw
1897
BLOG

Bliźniacy w polityce.

tkw tkw Polityka Obserwuj notkę 0


Co jakiś czas dyskutuję ze znajomymi i widzę, że jak bumerang powraca kwestia braci Kaczyńskich.

Ludzie wypominają braciom Kaczyńskim, że piastowali urząd prezydenta i premiera i że w ten sposób złamali obietnicę wyborczą, że „jak Lech zostanie prezydentem, to Jarosław nie będzie się pchał na premiera”.

W swoich ocenach ludzie zapominają o pewnych fundamentalnych dla demokracji mechanizmach.
W wyborach startują partie a nie ludzie. Gdy wybory wygrywa partia X, to automatycznie władzę obejmują przywódcy partii X, w szczególności stanowisko premiera. Tak jest nie tylko w Polsce. Tak się złożyło, że bracia Kaczyńscy mieli podobne poglądy, więc naturalne jest, iż byli w tej samej partii. W swojej partii objęli stanowiska przywódców, w wyniku mechanizmów obowiązujących w partii (zresztą każda partia ma swój mechanizm wyłaniania przywódców). Gdy wybory prezydenckie wygrał Lech Kaczyński popierany przez PIS a wybory parlamentarne wygrał PIS (rok 2007), to naturalne byłoby, gdyby urząd premiera objął szef partii PIS, czyli Jarosław. Jednakże on w kampanii wyborczej obiecał, że tego nie zrobi – i starał się słowa uczciwie dotrzymać. Premierem został Marcinkiewicz i to na ładnych parę miesięcy, to nie była ściema na 3 dni. Jednakże okazało się szybko, że to się nie sprawdza, że premierem jednak musi być szef partii. Podobne kłopoty były za AWS, gdy Krzaklewski premierem nie został. W obu przypadkach ci „zastępcy” (Buzek i Marcinkiewicz) bardzo szybko zapominali, że są premierami nie dlatego, że tacy przystojni, tylko z ramienia partii a w partii rządzą nie oni, lecz ktoś inny. W obu przypadkach szybko ujawniły się tarcia pomiędzy premierem oficjalnym a premierem faktycznym (Buzek-Krzaklewski, Marcinkiewicz-Kaczyński). W przypadku AWS Krzaklewski do końca nie zdecydował się na odsunięcie Buzka, czyli na uporządkowanie sytuacji – efekt był opłakany dla AWS. W przypadku PIS Kaczyński miał więcej rozumu niż Krzaklewski i więcej odwagi i odsunął Marcinkiewicza. I Kaczyński zrobił słusznie, uleczył chory układ, tylko popełnił błąd medialny. Powinien był stanąć przed kamerami i jasno wyborcom wyjaśnić: ”tak, obiecałem, że premierem nie będę, ale to się nie sprawdza. Marcinkiewiczowi sodówa uderzyła do głowy, zaczął uprawiać prywatną politykę  i zapomniał, że rządzi nie pan Marcinkiewicz z racji swojej urody tylko rządzi PIS a w PIS rządzi szef partii a nie Marcinkiewicz. Dlatego trzeba przywrócić stan normalności i od dziś premierem znowu jest szef zwycięskiej partii”.

No i Kaczyński do dziś płaci za to zaniechanie medialne. Co warte odnotowania, to fakt że PO świetnie tę sprawę do dziś wykorzystuje. PO konsekwentnie nagłaśnia rywalizację personalną Tusk-Kaczyńscy zamiast rywalizacji partii PO-PIS. Dla Tuska jest to bardzo wygodne – jest młodszy, przystojniejszy i może konsekwentnie wykorzystywać groźbę, że
”dwaj bracia na najwyższych stanowiskach to za dużo, że to rodzinne kumoterstwo itd.”. Ciekawe w tej kwestii jest to, co będzie teraz, bo jednego Kaczyńskiego już nie ma (ale schemat nadal jest przez Tuska podtrzymywany).
 

tkw
O mnie tkw

Normalny

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka