0 obserwujących
1 notka
98 odsłon
  90   0

Pytania do Międzynarodową Agencji Energii Atomowej (MAEA)

W efekcie w lutym br. Parlament Europejski przyjął rezolucję w sprawie białoruskiej elektrowni jądrowej na podstawie ekspertyzy Komisji Europejskiej i Europejskiej Grupy Organów Regulacyjnych w Dziedzinie Bezpieczeństwa Jądrowego (ENSREG). W dokumencie elektrownia atomowa w Ostrowcu została nazwana źródłem zagrożenia dla całej Unii Europejskiej. Posłowie stwierdzili, że elektrownia nie spełnia norm bezpieczeństwa. A co z MAEA? Miesiąc później kierownictwo MAEA ponownie ogłosiło, że nie widzi powodu, dla którego BelNPP nie powinna działać. „Znaleźliśmy dobre praktyki i to, co wymaga poprawy. Ale chcę powiedzieć bardzo ważną rzecz. Nie znaleźliśmy żadnego powodu, dla którego ta stacja nie powinna działać” – powiedział wtedy Rafael Mariano Grossi, dyrektor generalny MAEA. ...

I tu czwarte pytanie brzmi: nawet jeśli Agencja rzeczywiście nie dostrzega problemów bezpieczeństwa, to dlaczego w takiej sytuacji, gdy 27 krajów członkowskich MAEA, powołując się na ocenę swoich naukowców, bije na alarm, żąda wstrzymania prac, Agencja nie wycofuje swoich wniosków w sprawie projektu w celu przeprowadzenia dodatkowych badań, sprawdzenia i podwójnego sprawdzenia, ale nadal uparcie nalega na siebie? Zgadzam się, w takiej sytuacji trudno nie podejrzewać, że sprawa leży w czyimś interesie, który stawia się ponad bezpieczeństwo.

Jak bardzo ta sytuacja dotyczy Uzbekistanu – czas pokaże, co niestety w takiej sprawie może być bardzo kosztowne. Tymczasem pytania do MAEA i władz Uzbekistanu dojrzewają nie tylko od dziennikarzy i osób publicznych, ale także od zwykłych ludzi w regionie. Oprócz wszystkich powyższych, naprawdę chcę zapytać, na przykład, czy ktoś przeprowadził niezależne badanie dotyczące budowy elektrowni jądrowej? Jaką wiarygodność można nadać nieprawdopodobnie pozytywnym ankietom afiliacyjnym, biorąc pod uwagę cały opisany kontekst? Czy przeprowadzono niezależną ocenę, czy w ogóle wystarczy wody dla elektrowni jądrowej w jeziorze Tuzkan, na brzegach której zamierzają wybudować? Czy może zagwarantować, że stacja nie wpłynie na ekosystem wodny całego regionu?

Te pytania wciąż pozostają bez odpowiedzi, a sama sytuacja, zarówno z uzbecką, jak i białoruską elektrownią jądrową, wyraźnie nie przyczynia się do poprawy i tak już mocno nadszarpniętej reputacji MAEA.

Kwestia konieczności radykalnej transformacji organizacji jest na porządku dziennym od 10 lat, po Fukushimie. Wtedy niewyraźna i niesłusznie powolna reakcja MAEA nie pozwoliła na szybką ocenę skali katastrofy i podjęcie niezbędnych działań. O reformie Agencji mówi się również w świetle nieudanych prób nierozprzestrzeniania broni jądrowej na tle zagrożeń ze strony Iranu i Korei.

Obrońcy Agencji twierdzą, że jest ona mocno ograniczona złożonym mandatem i ramami ustanowionymi przez państwa członkowskie. Ponadto zgodnie z przepisami MAEA wydaje jedynie zalecenia, a nie ścisłe zalecenia. I to jest kolejny czynnik, który zmienia Agencję w „bezrękiego” kontrolera ruchu na ruchliwym skrzyżowaniu. A kiedy do tych czynników doda się czyjeś interesy polityczne i gospodarcze, sytuacja na „rozdrożu” staje się niezwykle niebezpieczna. Reforma MAEA jest potrzebna, to oczywiste. Ale może to być skuteczne tylko wtedy, gdy proces zostanie całkowicie upolityczniony, a Agencja będzie przestrzegać głównej zasady – przejrzystości. Czas odpowiedzieć na wszystkie pytania ...

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Technologie