Tomasz M. Korczyński Tomasz M. Korczyński
206
BLOG

Wojna światów trwa (czyli: I had a dream)

Tomasz M. Korczyński Tomasz M. Korczyński Polityka Obserwuj notkę 0


Od pewnego czasu zastanawiam się nad koniecznością powołania w Polsce „Ruchu Obrony Chrześcijaństwa” (w skrócie ROCH), który powinien stanowić poważną przeciwwagę wobec pomysłów strony socjal-liberalnej, która niezwykle zacięta, zorganizowana, bogata, i samoświadoma swoich celów, krok po kroku poszerza wpływy w społeczeństwie, przygotowując je do przejścia w bezwzględny zapateryzm.

W ostatnim wydaniu „Gazety Polskiej”, Tomek Terlikowski wspomniał o konieczności m.in. powołania Ligi Przeciwko Zniesławianiu Katolików.

Jakby to zwać, powszechny ruch obrony wartości i stylu chrześcijańskiego jest dziś niezbędny.

Szczególnie, że w dzisiejszej rzeczywistości pojawiają się coraz poważniejsze ataki na podstawowe zasady chrześcijaństwa, a przede wszystkim obrażające święte symbole i osoby, święte Księgi, co powinno być przecież natychmiastowo zwalczane, oczywiście w ramach narzędzi demokratycznych, które sobie wypracowaliśmy przez lata post-transformacji, na obszarze medialnym, publicystycznym, legislacyjnym, politycznym, prawnym, administracyjnym.

Wydaje się jednak, że ten ruch powinien być szerszy i powinien obejmować, na pewno wszystkie stowarzyszenia i środowiska chrześcijańskie, a także te organizacje i środowiska, którym nieobcy jest los człowieka i jego podstawowych wartości: prawa do życia każdego człowieka, prawa do wolności słowa, wolności religijnej, ale w zdrowych granicach, zdrowych, czyli chrześcijańskich, bez domieszek chorych ideologii antyhumanistycznych, zakładających wszystkie postulaty środowisk socjalliberalnych, a przynajmniej tych wszystkich, które są wypaczone przez paranoję tak zwanej „tolerancji”, a mówiące o wolności jednych (silniejszych), kosztem słabszych, czyli nie mogących się bronić.

Takie powszechne ruszenie konserwatystów, zaangażowanych i samoświadomych chrześcijan-wojowników powinno reagować błyskawicznie (petycjami, pozwami, demonstracjami, czuwaniami, marszami), przeciw deptaniu podstawowych wartości i symboli chrześcijaństwa w Polsce i na świecie. Powinno przygotowywać się, już dziś, do podjęcia walki z siłami zła, bo przecież chcąc nie chcąc i tak do tego dojdzie, a warto być uzbrojonym i gotowym wcześniej. Wszyscy pamiętamy, że hiszpańscy konserwatyści też widzieli zbliżające się niebezpieczeństwo, ale je zignorowali, siedzieli samozadowoleni z założonymi rękami, aż przyszła fala i ich zdmuchnęła, dziś są w absolutnej defensywie (hiszpański kolega z zacnej międzynarodowej organizacji katolickiej powiedział mi, że zaskakuje go bierność katolików, którzy, chociaż widzieli co się szykuje, nie potrafili nic zrobić, aby zatrzymać PSOE i Zapatero, a dziś są nadal w indolencji i defensywie, bez pomysłu na podjęcie walki wręcz, twarzą w twarz ze złem). Działać trzeba już.

Z praktycznego punktu widzenia, wszystkie osoby, które mają poczucie zbliżającego się zagrożenia, powinny spotykać się regularnie, aby kształtować wizję swojej działalności zinstytucjonalizowanej, zorganizowanej, poszukiwać rozwiązań i narzędzi, które skutecznie prowadziłyby walkę z oczernianiem i opluwaniem chrześcijaństwa, na co dzień i powszechnie.

ROCH, powinien obejmować liczne organizacje (katolickie, protestanckie, prawosławne, humanitarne), w jeden Alians, który byłby wówczas głośnym głosem środowisk chrześcijańskich go reprezentujących, które by zrzeszał, np. ruch Akcji Katolickiej, KSM, FRONDĘ, Stowarzyszenie Wolnego Słowa, moderatorów licznych wspólnot modlitewnych w Polsce, dziennikarzy katolickich, publicystów, polityków, biznesmenów, przedsiębiorców, świeckich, duchownych, kapłanów, pastorów, siostry zakonne…

Ruch, który działałby, w dalszej kolejności, ponad granicami krajów, zrzeszając szeroko rozumianą chadecję z krajów europejskich (Włochy, Hiszpania, Grecja, Ukraina…), i z innych krajów na świecie (Brazylia, USA, Meksyk, Ghana…). Na marginesie dodam tutaj, że tuż po ONZ, organizacją zrzeszającą największą ilość państw jest, przypomnę, Organizacja Konferencji Islamskiej (niemal 60 krajów, a przy postępującej islamizacji, kto wie, jak szybko zdobędzie ona nowych członków).

Jak to się dzieje, że muzułmanie, newage-owcy, wolnomularze, sataniści, ateiści dość swobodnie potrafią się jednoczyć w potężne centra lobbujące, a chrześcijanie nie?

Ten powszechny ruch obrony wartości chrześcijańskich powinni rozpocząć liderzy-organizatorzy, którzy spróbowaliby zgromadzić przedstawicieli takiego szerokiego zgromadzenia ludzi, zatroskanych nadciągającymi chmurami. Powoli, krok po kroku powinni zdobywać przestrzeń publiczną, mówić, krzyczeć, łączyć siły, nie marnować potencjału licznych przecież inicjatyw, które są, a które dokonywane w pojedynkę nie są słyszane, albo są słyszane, ale ponieważ nadawcą sygnału jest nieznane/nierozpoznawane stowarzyszenie, czy pojedynczy człowiek, dlatego nie będą nigdy respektowane, choć idea prawa i piękna.

Wierzę, że jest to możliwe, warto by było to zainicjować jak najszybciej, nie tracąc czasu, chociaż spróbować zacząć się w tym celu spotykać, dyskutować, 15 osób, potrzebnych do założenia stowarzyszenia to przecież nie tak dużo...

Słowa te kieruję do osób, które są już uznane, rozpoznawane jako autorytety, i wypróbowane w tej walce, choć przy okazji zdaję sobie sprawę, że, jak na razie, ten pojedynczy głos wśród pojedynczych głosów dobiegających z różnych miejsc, jest jak pohukiwanie puchacza w puszczy, ale jednak wielkiej puszczy i pełnej puchaczy...

Niemniej wydaje mi się to konieczne, dlatego będę pohukiwać, i jestem też otwarty na współpracę w celu tworzenia tego ruchu, ponieważ podskórnie czuję, że panu Palikotowi po prostu się uda…, a to będzie znaczące zwycięstwo licznych środowisk reprezentujących cywilizację śmierci (wystarczy się przyjrzeć nazwiskom osób, które się z nim gromadzą w tej świątyni Dagona, zob. Sdz 16).

A nawet jeśli milioner z Lublina poniesie klęskę, prędzej czy później tak się przecież właśnie stanie, to jeszcze zdąży, jak to dopalacz, wyrządzić sporo zła i wprowadzić ferment, zamieszanie. Zdąży jeszcze zbałamucić wielu młodych ludzi, swoją rzekomo atrakcyjną ofertą totalitarnego liberalizmu.

Zachęci do konsumpcji robaczywego jabłka, które zatruwa, w końcu zabija.

Mentalnie, intelektualnie zabija wiarę, nadzieję i miłość. Osobiście się na to nie godzę, podjąłem walkę.

Centroprawicowiec

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka