udało się podjąć właściwą decyzję. Po pełnej kompromitacji Stortingu, za przyznanie pokojowej nagrody Nobla panu Barakowi Obamie (czyli, po pierwsze prezydentowi mocarstwa, które od czasu swego powstania prowadzi stale jakieś wojny odpowiadając za zniszczenia ludzkich żyć, długo by je wymieniać, a po drugie człowiekowi, który zawsze popierał prawo do zabijania ludzi nienarodzonych i swoimi „demokratycznymi” reformami otworzył drogę do najgorszego zła, jakie można sobie dziś wyobrazić, czyli dzieciobójstwa), czy też (inny żart) panu Gore’owi (chociaż terrorysty Arafata chyba nikt nie przebije, nie sądzę, aby Norwedzy odważyli się wybrać Kadafiego, Al-Bashira, Łukaszenkę lub Mugabego, ale może Putina?, kto wie, to w sumie możliwe…), pomimo wściekłych nacisków komunistów z KPCH, Liu Xiaobo nieco owe zgromadzenie norweskie rehabilituje.
To był, co dość rzadko się zdarza, właściwie drugi Nobel w tym roku, który mnie ucieszył, pierwszy to oczywiście Nobel dla Lllosy, wreszcie, dopowiem.
Liu Xiaobo oczywiście nie odbierze w grudniu tej nagrody. Nie może, bo spędza życie w chińskim więzieniu, niszczony przez totalitarny system. Jeden z autorów dokumentu zwanego „Kartą 08” otrzymał 11 lat więzienia za „działalność wywrotową” przeciwko państwu (po spędzeniu dodatkowo roku w areszcie, kiedy toczył się jego proces, bez prawa do odwiedzin rodziny…).
Skazanie pana Liu oznaczało kolejny raz podeptanie prawa do wolnego wyrażania swych przekonań w Chinach, co jest przecież zagwarantowane w chińskiej konstytucji.
Tym razem jednak wyrok ten został zauważony przez świat, co doprowadziło komitet czerwonych bandytów do wściekłości.
Gdy komuniści chińscy zaczęli naciskać na Norwegów, przyznam, że zmartwiałem, i przypuszczałem, iż ci ostatni, ugną się pod komunistyczną presją.
Na szczęście stało się inaczej.
Najgorsze bowiem co można zrobić dziś dla społeczeństwa chińskiego, to poddawać się dyktatowi Komunistycznej Partii Chin.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)