Kto ma budowac w Polsce demokratyczny kapitalizm?
Czy moga budowac kapitalizm i demoktracje ludzie, ktorzy nigdy nie mieli do czynienia z demokracja i kapitalizmem?
Czy mozna wziac skrzypce do reki i zagrac Capriccio Paganiniego, wczesniej nie poswiecajac dziecinstwa i mlodosci na wyczerpujace cwiczenia na instrumencie? Hmm... Fakt. Zagrac sie nie zagra, ale mozna zostac managerem takiego skrzypka, co zagra. Ale byc managerem, to trzeba miec spora wiedze i to przewyzszajaca umiejetnosci skrzypka. No i manager musi wiedziec, ze przede wszystkim pracuja dla skrzypka, a nie dla siebie.
Na przykladzie Polski widac, ze zbudowanie socjalizmu bylo zadaniem o wiele latwiejszym niz budowanie kapitalizmu. Dwadziesia lat po wojnie, w roku 1965, socjalizm „kwitl“ i gdyby nie narzucony przez Zachod morderczy dla gospodarki socjalistycznej wyscig zbrojen, „kwitlby“ sobie ow socjalizm pewnie do dzisiaj.
A w dwadziescia lat po obaleniu socjalizmu w Polsce, kapitalizm i demokracja w naszym kraju kulawe jakies takie.
Tak z grubsza biorac, to w Polsce scieraja sie dwie koncepcje budowy kapitalistycznego panstwa demokratycznego.
Pierwsza koncepcja zaklada budowanie demokracji i kapitalizmu metodami demokratycznymi – gruba kreska, rozliczanie przeszlosci przy pomocy procedur demokratycznego panstwa prawa, pelna integracja Polski ze strukturami poltyczno-gospodarczymi Zachodu. Przedstawicielami tej koncepcji sa srodowiska zwiazane z UW (PD) i SLD.
Druga koncepcja to rewolucja – najpierw pozbawic praw, lub owe prawa ograniczyc wszystkim „umoczonym“ w poprzedni system i na „czystym“ juz terenie budowac.... no wlasnie tu jest problem: co budowac. Dzisiaj glownym przedstawicielem tej koncepcji jest PiS, o ktorym wiadomo, ze wie co zrobic z PRLem, ale nie bardzo wiadomo co ma byc w miejsce owego PRLu.
I gdzies pomiedzy tymi dwoma koncepcjami miota sie PO.
Z jednej strony peowcy przedstwiaja sie jako liberalni, prokapitalistyczni, prozachodni demokraci, a z drugiej jakos tak niemrawo i niekonsekwentnie na rzecz swoich idealow pracuja. A jak juz walna piescia w stol, to przy okazji tlucza zastawe.
Jest oczywista oczywistoscia, ze najkorzystniejsza dla Polski bylaby w swoim czasie (okolo 1995 roku) scisla koalicja srodowisk UW i SLD – ale jak to zwykle bywa, zawiodl czynnik czlowieczy.
Ludzie z UW, duzo slow i duzo zanudzajacego na smierc „dziamdziaramdzia“, a eseldowska wierchuszka zaczela sie czuc jak sekretarze „za starych dawnych czasow“ – lapowka bufonowatego Rywina nie rozwalilaby calej formacji, gdyby nie „baronowaty“ styl eseldowskich dygnitarzy.
Epizod z PiSem byl naturalnym nastepstwem niemoralnego prowadzenia sie piewcow demokracji spod znaku SLD i niemrawosci UW, ale wygrana PO i jej duza popularnosc, swiadczy iz koncepcja budowy nowej Polski demokratycznymi metodami, nie tylko nie upadla, ale ze spelnia oczekiwania wiekszosci spoleczenstwa.
c.d.n.
------------------------------------------------------
P.S. Niniejsza notka jest pierwsza z cyklu „Demokracja i kapitalizm w Polsce“.



Komentarze
Pokaż komentarze (8)