Na wieść o tym, że pan premier w końcu odrzuca ACTA, wszyscy (chyba) byli w siódmym niebie. Ale dlaczego tak się stało? Odpowiedź tkwi w sondażach.
Partia premiera Donalda Tuska (PO) straciła w sondażach aż 9 punktów proc. (W sondażu TNS OBOP z 10 grudnia miała więc 28%) na korzyść, rzecz jasna, PiS, RP, SLD i PSL. Wielu politologów twierdzi, że to kumulacja wielu niekorzystnych zdarzeń, w tym m. in.:
- wprowadzenie nowej, kontrowersyjnej listy leków refundowanych,
- przedstawienie pomysłu na reformę emerytalną (uznanego powszechnie za antyspołeczny),
- ratyfikacja ACTA.
Nad tym ostatnim punktem, to ja zastanawiam się, czy nie był to przypadkiem główny powód spadku notowań dla Platformy - o ile do niezbyt przyjaznych reform już mogliśmy się przyzwyczaić, to ACTA wzbudziło w nas szok, przerażenie i oburzenie. Szok, gdyż ta umowa zawierała groźne dla wolności zapisy, przerażenie, gdyż nie wiadomo, co dalej będzie, oraz oburzenie, gdyż wszystko działo się bez naszej pomocy, za naszymi plecami.
Nasiliły się protesty w największych miastach Polski. Potem ataki hakerskie na niezabezpieczone rządowe serwery. Ale prezes RM wydawał się być twardy i początkowo nie ugiął się ani pod naciskiem internautów, ani hakerów. Wkrótce doszło do ratyfikacji traktatu.
Po jakimś czasie jednak premier najpewniej zaczął słusznie przeczuwać, że nie pomoże mu to w zdobyciu poparcia. Dlatego też wstrzymał ratyfikację ACTA i zapowiedział debatę na ten temat. Albo to konsultacje zmieniły szefowi rządu poglądy, albo dopiero po zobaczeniu sondaży się wycofał. Bardziej prawdopodobne jst to drugie. W końcu - każda partia potrzebuje poparcia, by utrzymać się u sterów władzy. A ta umowa zaważyła na popularności Platformy Obywatelskiej bardziej, niż cokolwiek wcześniej.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)