Stało sie. Sensacja. Większa część kolejnego numeru Newsweeka została poświęcona PiS-owi, partii przez którą (zdaniem Tomasza Lisa) od siedmiu lat nic się w Polsce nie udaje, a jej prezesa - Jarosława Kaczyńskiego - trzeba odsunąć od władzy. Mój imiennik, który jest szefem owego tygodnika, zajmuje się dzień i noc partią opozycyjną. Do tej pory za gazety nic niewarte, mówiąc wprost szmatławce, uważałem przede wszystkim Fakt, Super Express i Gazetę Wyborczą. Po tym co się dzieje w ostatnich tygodniach bez wątpienia Newsweek dołączył do tego zaszczytnego grona.
Dziennikarze tego tygodnika w ogóle nie zajmują się dokonaniami urzędującego prezydenta, co w trakcie trwającej kampanii wyborczej wydaje się być czymś oczywistym. Piszą tylko o największej partii opozycyjnej. Nie dziwię się im. Bronisław Komorowski nie zrobił nic, co możnaby uznać za wielki sukces jego urzędowania, dlatego też Lis i spółka muszą skupiać się na innych. Wątek o teściu Andrzeja Dudy, któremu wytykane jest żydowskie pochodzenie jest absurdalny, ale dobitnie pokazuje jak bardzo redaktor Lis i jego koledzy są przerażeni możliwością porażki Bronisława Komorowskiego.
Mam zasadę, którą polecam stosować również Państwu. Nie kupujcie szmatławców. Najlepszym sposobem na zminimalizowanie takich wstrętnych tekstów jak te w dzisiejszym wydaniu Newsweeka jest doprowadzenie do spadku sprzedaży. Wtedy nie będą mieli wyjścia i zostaną zmuszeni do pisania rzetelniejszych tekstów. Nie kupujcie tego, a wtedy przyczynicie się do poprawy poziomu polskiego dziennikarstwa.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)