Z powodu nadwrazliwej skory oraz genetycznego wstretu do golenia zarostu twarzy, nosze brode i wasy wlasciwie od czasu kiedy zaczely one rosnac na mojej gebie. Sasiad radzil mi, abym swoj pierwszy zarost, wzorem starozytnych, zgolil i zachowal. Nie posluchalem jego rady poniewaz nie umialem (nie umiem nadal) doszukac sie ewentualnych pozytkow plynacych z przechowywania kupki swoich rachitycznych klakow. Studiujac na PW mialem okazje naocznie przekonac sie ze wielu wykladowcow podziela moja niechec do podlej czynnosci jaka jest golenie.
Oprocz permanentnego zarostu, ktory strzyge jedynie na usilne i natarczywe prosby i grozby mojej kochanej polowicy, posiadam krzywy jak chinskie S nos.
Bedac bodajze na II roku studiow, podrozowalem sobie wieczorowa pora (zima byla) autobusem linii (jesli dobrze pamietam) 520 z Ronda Jazdy Polskiej do siedziby DA Arka znajdujacego sie przy Rondzie Wiatraczna, na warszawskiej Pradze. Na Saskiej Kepie do autobusu wsiadl jegomosc w stanie wskazujacym na calkiem niedawne i dosc intensywne spozycie napojow wyskokowych. W zasadzie powinienem powiedziec ze czlowiek ten z wielkim wysilkiem wczolgal sie po stopniach do wnetrza srodka lokomocji. Jego metny wzrok blyskawicznie zamienil sie w swidrujace zapatrzenie natychmiast kiedy mnie zauwazyl. Poczatkowo myslalem ze myli mnie z jakims swoim znajomym, potem ze moze uznal mnie za dobrego kandydata do obrabowania. Obie te teorie odrzucilem jako malo prawdopodobne. Pierwsza z racji tego, iz nie mialem wczesniej przyjemnosci poznania tego indywiduum a druga z oczywistego powodu ze bedac studentem nie nadawalem sie na ofiare rabunku. Czy ktos widzial prawdziwego studenta z pieniedzmi w kieszeni? Takie zwierze nie istnieje!
Wzok nieznajomego towarzyszyl mi az do przystanku przy ul. Ostrobramskiej gdzie wysiadl. Bedac juz w drzwiach odwrocil sie i rzucil mi prosto w twarz "Zyd p...".
Tak wiec mimowoli zostalem wziety za przedstawiciela Narodu Wybranego.
W naszej polskiej rzeczywistosci podobne historie zdarzaja sie nader czesto. Wziezmy na przyklad osobe pana Kazimierza Marcinkiewicza. Raz bez specjalnego powodu zostal premierem a gdy juz sie przyzwyczail to rowniez bez waznej przyczyny pozegnal sie ze stolkiem.



Komentarze
Pokaż komentarze