Dawnych agentow bezpieki mozemy podzielic na dwie grupy. Jedni, pokroju slynnego "Bolka" beda isc w zaparte wg goebelsowskiego przepisu upartego zaklamywania prawdy az do uzyskania oczekiwaneo skutku. Innych mozemy skalsyfikowac jako agentow "Alebo".
Swoja agenturalna dzialalnosc tlumacza oni choralnym "bo":
-chcieli wyjechac za granice
-kupic auto
-zmienic mieszkanie
-troche dorobic
-tworzyc i publikowac
-robic kariere
-popadli w klopoty z prawem i chcieli sie jakos wykrecic sianem
Po tych tlumaczeniach dodaja skramentalne "ale":
-nie mowili nic, czego UBecja by juz nie wiedziala
-mowili tylko rzeczy ogolnie wiadome
-przekazywali bezwartosciowe informacje
i wreszcie najciezsze gatunkowo "ale" - nikogo nie skrzywdzili.
Ta wymuszona po wielu latach milczenia i udawania Greka "bo"-spowiedz zwienczona "ale"- rozgrzeszeniem ma ich uczynic quasi-ofiarami systemu, przesladowanymi teraz dla odmiany przez krwiozerczychi lustratorow vel. "malpy z brzytwa".



Komentarze
Pokaż komentarze