Gwiazda ostanich wyborow samorzadowych, pan Kononowicz politykiem nie jest, choc ma jedna ceche wlasciwa temu prozniaczemu pomiotowi. Umie plesc od rzeczy nawet na trzezwo. Od politykow odroznia go autentycznosc i szczerosc.
Nasi „profesjonalni“ politycy, zarowno ci u koryta jak i ci bedacy chwilowo po opozycyjnej stronie chlewu, podswiadomie staraja sie wzorowac na panu Kononowiczu, probujac przelicytowac absurdalny program „zlikwidowania wszystkiego“ skonstruowany w umysle sympatycznego poniekad czlowieka z Podlasia.
Najpierw byla euforia po otrzymaniu prawa do organizacji Euro 2012 i niekonczace sie bajania z krainy tysiaca stadionow i jednej dziurawej autostrady. Nastepnie ministerialny walec bezlitosnie rozjechal podejzewanego o sklonnosci homoseksualne Tinky Winkiego, wstrzasajac przy tym polskim rynkiem zabawkarskim (tajemnica poliszynela jest fakt, ze byl to sPiSek uknuty przez Spidermana i Atomowki). Na Tinki Winkim wykonano wyrok smierci bez sadu, na podstawie samego oskarzenia (co pan na to panie min. Ziobro?), Potem minister Giertych postawil sobie za punkt honoru aby krwawy, martyrologiczno – patriotyczny kanon lektur uczynic jeszcze bardziej posepnym i niestrawnym dla mlodziezy spod znaku SMSa i mp3. Na koniec bracia Kaczynscy razem z pania Fotyga otworzyli spolke z ograniczona poczytalnoscia do handlowania martwymi duszami na rynku unijnym.
Sezon ogorkowy trwa w najlepsze a politycy sa najlepszymi z mozliwych dostawcow.



Komentarze
Pokaż komentarze (2)