Nieczęsto zdarza się w czasie prowadzenia śledztwa, że znajduje się świadek, który widział i słyszał prawie cały przebieg wypadków. Jeśli chodzi o tragedię smoleńską jest taka osoba - Sławomir Wiśniewski, montażysta telewizji polskiej, który z hotelu widział upadek samolotu, a następnie udał się na miejsce katastrofy i nagrał film dokumentujący to, co działo się tam krótko po katastrofie. Mając jego wiarygodne zeznania można byłoby ustalić bardzo dużo: chronologię wydarzeń, jak przebiegała akcja ratownicza, czy istniał związek przyczynowo-skutkowy z rosyjskim Ił-76, jakie było zachowanie służb bezpieczeństwa. Polska prokuratura ma takowe zeznania, miejmy nadzieję, że prawidłowo je wykorzysta, my jednak musimy się opierać tylko na informacjach z mediów.
Podstawowe fakty
-
W sobotę 10 kwietnia S. Wiśniewski przebywał w hotelu Nowy w Smoleńsku (na zdjęciu satelitarnym - duży budynek z czerwonym dachem, rys. poniżej)
-
Na oknie jego pokoju hotelowego ustawiona była kamera skierowana w stronę lotniska, pracująca do chwili katastrofy. Nagranie trwa ponad godzinę i zostało przekazane polskiej prokuraturze (źródło 3).
-
Od czasu wylądowania poprzedniego samolotu (prawdopodobnie Jak-40) nie słyszał (stanowczo to wyklucza), by inny samolot podchodził do lądowania - wskazuje to na koincydencję czasu katastrofy z manewrami Iła-76 ( źródło 2)
-
Z okna widział upadek samolotu: "lewe skrzydło orzące ziemię oraz fragment kadłuba. Jakiś znak rozpoznawczy na nim. To były ułamki sekund. Samolot był już mocno przechylony, około 40 stopni w lewo. Potem nastąpił huk i w powietrze wystrzelił mały słup ognia" (źródło 1). Do pustej przestrzeni przed laskiem, w którym znajdował się wrak, jest około 320 metrów (rys. poniżej) , do miejsca gdzie mógł zauważyć ogień co najmniej 400 metrów, czyli widoczność we mgle nie była gorsza niż te odległości.
-
Według jego relacji, natychmiast wyruszył w stronę miejsca katastrofy (źródło 1). Na rysunku przedstawione są (kolor zielony) prawdopodobne trasy dotarcia do celu, dystans jaki musiał pokonać wynosi około 500 metrów.
-
Na początku nagranego przez niego filmu widać już wozy strażackie. Film trwa 6 minut i 50 sekund.
-
Został zatrzymany na wysokości charakterystycznej, dwupiennej brzozy i leżącego prawego skrzydła przez Federalną Służbę Ochrony, przeszedł więc prawie przez cały obszar katastrofy.
-
Udało mu się zachować kasetę z nagraniem.
Film
Nie znalazłem w internecie całego filmu nakręconego przez S.Wiśniewskiego w jednej części. O ile łatwo dostępny jest początkowy fragment nagrania, do chwili dotarcia Wiśniewskiego do pionowego statecznika, o tyle z dalszym ciągiem jest duży problem. Jedyne, co udało mi się odszukać, to relacja w rosyjskiej telewizji, w której jako tło wizualne prezentowany jest interesujący nas film.
Ostatecznie wykorzystane źródła to:
Pierwszy fragment ( Czas: 0:01 - 2:50 , długość 2:49 min )
Drugi fragment ( Czas: 0:57 - 4:58, długość: 4:01 min )
Łączna długość nagrania: 6:50 min.
Trasa po obszarze katastrofy.
Poniżej znajduje się rysunek, pokazujący jak poruszał się S.Wiśniewski po obszarze katastrofy - żółta linia. Punkty 1-4 są z pierwszego fragmentu filmu, 5-16 z drugiego. W pobliżu punktu 14 znajdowały się wozy strażackie, w punkcie 15 Wiśniewski został zatrzymany. Rysunek dostępny jest większej rozdzielczości, po kliknięciu na niego prawym klawiszem myszki.
Czerwonymi cyframi oznaczone są elementy wraku:
(1) prawy poziomy statecznik, (2) statecznik pionowy, (3) silnik, (4) poszycie tylnej części kadłuba, (5) tył kadłuba, (6) prawe skrzydło, (7) prawe podwozie, (8) lewe podwozie.
Purpurowymi cyframi zaznaczone są ważne punkty orientacyjne:
(1) położenie czarnej skrzynki, (2) dwupienna brzoza, (3) pierwsze zachowane na terenie katastrofy drzewo.
Na zdjęcie satelitarne nałożona jest siatka z odstępem linii co 10 metrów, co ułatwia orientację i daje pogląd na odległości między obiektami.
Wnioski
S.Wiśniewski przemierzył prawie cały obszar katastrofy, dotarł również bardzo blisko miejsca gdzie znajdowały się ofiary. Najważniejszy, dla mnie, punkt jego trasy oznaczony jest numerem (12) (potwierdzenie, że tam się znajdował, jest na filmie nieznanego autora, na którym widać Wiśniewskiego w tym miejscu - źródło 5, tu odpowiedni kadr z tego filmu ).
Wiśniewski przebywa w tym punkcie przez 34 sekundy (drugi fragment nagrania: 3:24 - 3:58) i filmuje panoramę pobojowiska od prawej do lewej strony. Widać pracujących trzech strażaków, potem płomienie, a na koniec obszar, gdzie znajdowały się ofiary. To ujęcie jest bardzo ważne, jedyne, z dostępnych publicznie, pokazuje ten kierunek tuż po katastrofie. Co jest uderzające: nie widać tam żadnych osób, które szukałyby ocalałych. Nie jest to bynajmniej spowodowane tym, że strażacy musieli w pierwszej kolejności gasić pożar. Są tam co najmniej cztery inne osoby, które zajmują się: staniem i paleniem papierosów (dwóch mężczyzn za wozami strażackimi), filmowaniem akcji gaśniczej (osobnik w przydługiej kurtce i kasku) i łapaniem intruzów (pracownik służb w panterce).
Pytania
-
S. Wiśniewski informuje nas, że nie widział żadnych ludzkich szczątków, foteli ani innych rzeczy, które wskazywałyby na tak dużą liczbę ofiar. Czy to możliwe, jeśli w punkcie (12) znajdował się w odległości około 18 metrów od punktu X, gdzie na pewno było kilka ciał, a następnie przechodził jeszcze bliżej?
Wątpiących, w prawidłowość wyznaczenia punktu X, odsyłam tu.
-
Dlaczego zeznaje on, że FSB złapało go, bo wpadł w błoto, kiedy z filmu wynikają zupełnie inne okoliczności zatrzymania?
-
Dlaczego z czasem modyfikuje swoje relacje, na wersje coraz łagodniejsze dla Rosjan?
-
Ile zajęło mu dotarcie na miejsce katastrofy, czy na pewno było to kilka minut?
PS
Do napisania tego tekstu zainspirowała mnie filmowa analiza relacji S.Wiśniewskiego (źródło 4), którą dołączyła w komentarzu do mojej poprzedniej notki blogerka lisa.
Źródła:
1. Wywiad z S. Wiśniewskim dla Rzeczpospolitej
3. Artykuł GW
4. Filmowa analiza relacji Wiśniewskiego
5. Film nieznanego autora z miejsca katastrofy, na którym widać S.Wiśniewskiego


Komentarze
Pokaż komentarze (111)