Sprawa nie jest tutaj tak prosta jak nie głosowanie na PO - tam wystarczyło podać warunek konieczny wymagany do tego by mój głos dostała partia Tuska. gdyby PO go spełniła musiałbym się bardziej wysilić, żeby uzasadnić niechęć do głosowania na drużynę Palikota. Chociaż biorąc pod uwagę tę ostatnią osobę, wysiłek nie byłby znaczny.
Prawo i Sprawiedliwość to w dużej mierze Jarosław Kaczyński. To on wymyślił tę partię, to on nadaje jej główny ton, to on blokuje wszystkie w niej zmiany. To on też odpowiada za główne błędy tej partii. Wady jego charakteru są też problemem partii, a przez pewien czas były problemem Polski.
Podstawowy problem Jarosława Kaczyńskiego to problem z doborem współpracowników. Janusz Kaczmarek nie wziął się znikąd, tylko został wybrany na współpracownika przez prezesa PiS-u. Sam uznałem, że PiS nie zrobi nic dobrego (niestety nie mam na to świadków), gdy dowiedziałem się o sprawie jego syna. Z takimi ludźmi nie da się zrobić rewolucji moralnej - tu trzeba ludzi takich jak Marek Juniusz Brutus, który dokonał egzekucji własnego syna, gdy ten próbował w raczkującej Republice Rzymskiej doprowadzić do zamachu stanu przywracającego monarchię.
Inna osoba, której potraktowanie źle świadczy o byłym premierze to Ludwik Dorn. Osoba niezbyt sympatyczna (a przynajmniej ja odnoszę takie wrażenie), ale próbująca wprowadzić w Prawie i Sprawiedliwości jakąś dyskusję. I za krytykę został zawieszony, a potem wyrzucony z partii - oczywiście miał możliwość złożenia samokrytyki, ale z niej nie skorzystał. Wątpię, żeby człowiek zwany "trzecim bliźniakiem" nie próbował innych form skontaktowania się z szefem swojej partii niż publiczne wytykanie błędów. Taka sytuacja świadczy o dwóch możliwościach: albo nie dostał możliwości zgłoszenia swoich uwag, albo zostały one całkowicie zignorowane. Niezdolność do wysłuchania krytyki jest dyskwalifikującą dla polityka.
Kwestię prawdomówności - a raczej jej braku - wspomnę tylko z konieczności. Człowiek, który twierdzi, że nigdy nie będzie pomagał w dojściu Samoobrony do władzy, bo jest największym zagrożeniem dla Polski, a potem wchodzi z nią w koalicje jest niewiarygodny. Cytatów jest więcej, ale są znane, więc nie będę ich powtarzał.
Odchodząc od Jarosława Kaczyńskiego - wiele elementów programu i (z braku lepszego słowa) ideologii PiS-u nie przypadło mi do gustu. Przede wszystkim "solidarne państwo". To hasło wychodzi z założenia wielu lewicowców, że ludzie są podli. Nie mają serca, żeby pomóc swoim bliźnim w potrzebie, albo takim, którym źle się wiedzie. W związku z tym jest potrzebna interwencja państwa, które ma zabierać bogatym i dawać biednym. Co w efekcie powoduje, że ludzie stają się nieczuli. Czytałem (nie pamiętam gdzie, pewnie w jakiejś gazecie) o pewnej sytuacji w Niemczech: w bloku, w którym żył emigrant z Polski dozorca był ojcem wielodzietnej rodziny. Czasami potrzebował pożyczyć (zawsze oddawał) pieniądze i jedyną osobą, od której mógł to zrobić był wspomniany już Polak. Po prostu autochtoni kazali mu iść do pomocy społecznej, bo oni płacą podatki i z tych podatków powinna być opłacana pomoc dla takiego jak on. W ten sposób "solidarne państwo" zrobiło ludzi nieczułymi. Nie chcę by coś takiego stało się w Polsce.
Inna kwestia to problem wprowadzenia euro w Polsce. Jestem temu przeciwny, bo widzę co się stało na Słowacji, w państwa na terenach dawniej zwanych Inflantami (określonych też jako państwa przybałtyckie, ale nie lubię imperialnej rosyjskiej nomenklatury). Chcę, żeby NBP miał wpływ na stopy procentowe obowiązujące w Polsce, chcę, żeby mój kraj rozwijał się lepiej niż strefa euro. I poza tym na banknotach wolę widzieć Mieszka I czy Zygmunta Starego niż jakieś budowle. A PiS nie podjął jednoznacznego stanowiska na "nie". Tylko "nie teraz".
Pozostałym problemem jest dwuznaczny stosunek do lustracji - niby Prawo i Sprawiedliwość była za, ale ustawę lustracyjną napisano w taki sposób, że gdy Trybunał konstytucyjny miał podjąć decyzję co z tym fantem zrobić komentarze ograniczyły się do tego jaka będzie argumentacja przeciwko ustawie, a nie czy ustawa zostanie odrzucona. Trzeba uczciwie przyznać, że argumentacja TK była idiotyczna- bo uznano, że mówienie prawdy o kimś kto się sprzedał SB jest naruszeniem jego godności trudno uznać za mądrą. Taki człowiek stracił swoją godność, gdy podpisał cyrograf z tajną policją. Poza tym brak pryncypialności w sprawie lustracji i zatrudniania TW - czego dobrym przykładem jest zatrudnienie Zyty Gilowskiej jako ministra finansów. I brak jakiejkolwiek ostrzejszej reakcji w sprawie biskupa Wielgusa.
Rządy PiS-u to także rozdęcie biurokracji - nie znalazłem danych dotyczących całego kraju, a jedynie samych ministerstw. Zakładam, że Waldemar Łysiak napisał prawdę - nie we wszystkim się z nim zgadzam, ale nie jest dotknięty częstą wśród naszych pismaków pisofobią. Poza tym Prawo i Sprawiedliwość gdy chciało walczyć z korupcją nie dążyło do uproszczenia procedur i np. wprowadzenia odpowiedzialności urzędników za złą decyzję, a jedynie doprowadzili do powstania CBA - czyli stworzenia kolejnej biurokratycznej struktury.
Jak widać można nie chcieć głosować na PiS z innego powodu niż fakt, że jest to obciach, a z partii nabijają się w Szkle Kontaktowym.


Komentarze
Pokaż komentarze (49)