Pięćdziesiat metrów od miejsca z którego pisze te słowa znajduje się sklep. Jeden z wielu w okolicy - sprzedają tam pieczywo, warzywa, nabiał, jakieś słodycze i gazety. Sklep ten jest specyficzny w pewien sposób - mianowicie jeśli się tam kupuje trzeba uważnie liczyć resztę. Zawsze, gdy się tego nie zrobi, dostaje się zawyżony rachunek - jedna moja niepaląca sąsiadka dostała rachunek z paczką papierosów, na szczęście się zorientowała i odzyskała pieniądze.
Zgodnie z logika sędzi Soleckiej mogę powiedzieć "handlarze oszukują na wydawaniu reszty", ale nie mogę powiedzieć "w sklepie X ekspedientki oszukują na wydawaniu reszty". Oczywiście robię to ostatnie i mam nadzieję, że rzeczony sklep w koncu zbankrutuje z powodu braku klientów.
Co teraz jeśli zostałbym pozwany do sądu? Fakt oszukiwania moze udałoby mi się udowodnić, może nie, ale nawet w tym pierwszym przypadku itak musiałbym płacić karę. Po prostu w Polsce mozna napiętnować czyn, ale nie można napiętnować konkretnej osoby.
Całe szczęście, że w Polsce nie obowiązuje prawo precedensowe. Biorąc pod uwagę jacy idioci pracują odziani w togi...


Komentarze
Pokaż komentarze (2)