Kolega ze studiów jest członkiem młodzieżówki PiS-u. NIe jest to niczym niezwykłym - znam członków młodzieżówki UPR-u (czy którejśtam kolejnej formacji założonej przez Korwina), Platformy a nawet Samoobrony. Słowem wśród młodzieży akademickiej Szczecina aktywność polityczna jest, chociaż nie można powiedzieć, że kwitnie - większość uczących się polityką niezbyt się interesuje.
Wracając do sprawy - dwa lata temu jesienią prezydent Szczecina Krzystek (wtedy jeszcze PO) postanowił po jednej edycji zrezygnować z organizowania w Szczecinie festiwalu muzyki rockowej pojawiła się przeciwko tej decyzji petycja. Ja podpisałem, zrobiło to jeszcze kilka osób. Natomiast wspomniany już członek młodzieżówki Prawych i Sprawiedlich stwierdził, że musi się najpierw dowiedzieć jakie jest stanowisko partii w tej sprawie. Przyjąłem to wtedy ze zdziwieniem - nie sądziłem że w tak mało istotnej sprawie musi być w tej partii jednomyślność; do tamtego momentu wszelkie uwagi lewicowych mediów na temat zamordyzmu u Prawych i Sprawiedliwych uznawałem za wymysł.
Okazało się, że kolega miał rację - w tej partii można mieć tylko postawę "prezes wie lepiej". Wszelka krytyka Jarosława Kaczyńskiego jest od razu karana. Jak widać podobnie jest na niższych szczeblach - nie można mieć własnego zdania, zawsze ktoś wie lepiej. I nie można - broń Boże ! - wychodzić przed szereg.
Zbigniew Ziobro chciał normalnej dyskusji w partii - trudno kolejną z rzędu porażkę tłumaczyć tylko i wyłącznie nieprzychylnością mediów. Jakoś nie przypominam sobie, żeby w 2007 roku media były jakoś przychylniejsze partii Jarosława Kaczyńskiego. A wtedy PiS uzyskał zaufanie prawie 900 tysięcy wyborców więcej. Naprawdę partia nie chce porozmawiać o tym dlaczego tak się stało? Jeśli nie o tym, to o czym można porozmawiać? O rybach? Przecież partia polityczna z definicji dąży do tego, żeby partycypować we władzy. Skoro się nie ma możliwości wpływania na władzę, trzeba określić co było nie tak. Program? Zła strategia? Żle zdefiniowany wyborca, przez co była zła kampania? Brak charyzmatycznych kandydatów? Zła działalność struktur? O wiele łatwiej wyrzucić Zbigniewa Ziobrę & Co. niż poszukać odpowiedzi na te pytania.
Żenujące jest, że obie grupy (zarówno ziobryści jak i potakiwacze Kaczyńskiego) znaleźli czas żeby biegać do mediów, ale nie znaleźli czasu, żeby porozmawiać ze sobą. Dziwne, że Jarosław Kaczyński nie znalazł momentu, żeby porozmawiać z Ziobrą tylko obraził się jak panienka. Coś by na tym stracił?
Najbardziej z tego całego zamieszania cieszy się Tusk. Po pierwsze - z PiS-u odchodzi jeden z ostatnich popularnych, rozpoznawalnych polityków. Po drugie - z powodu sposobu w jaki cała rzecz się odbywa stanowi to doskonałą "wrzutkę" maskującą to co się dzieje ze Schetyną. Po trzecie - pokazuje to, że znowu PiS nie będzie skuteczną opozycją.
Ten ostatni punkt wymaga pewnego wyjaśnienia. Otóż najskuteczniejszą opozycją można być wtedy, kiedy się na jakieś wyrażenia reaguje szybko. Tylko, że szybko reagując można powiedzieć coś co się nie spodoba prezesowi, co może mieć nieprzyjemne konsekwencję dla dalszego funkcjonowania osoby "podpadniętej" w partii. Poza tym - skoro prezes otacza się pretorianami na zasadzie bierny, mierny byle wierny to wielkiej siły intelektualnej jego formacja mieć nie będzie. A skoro tak to nie będzie komu punktować wpadek PO. A dobrze funkcjonująca opozycja jest istotna dobrze funkcjonującej demokracji.
Tylko Polski szkoda...


Komentarze
Pokaż komentarze (11)