Torvik Torvik
246
BLOG

Co się z tego urodzi?

Torvik Torvik Polityka Obserwuj notkę 1

Przez Polskę przetoczyło się wiele protestów przeciw ACTA. Protestowali moi rówieśnicy, a polscy politycy nie bardzo potrafili (zresztą do dzisiaj nic im się nie udało) jakoś wykorzystać to "społeczne niezadowolenie". Palikot próbował i został pogoniony;  jak jest się członkiem establishmentu trudno być wiarygodnym trybunem ludowym. Ale to co się stało z szefem "Ruchu poparcia samego siebie" jest wyrazem braku poparcia dla jakichkolwiek polityków przez ludzi z mojego pokolenia. Po prostu nie mają nam nic do zaoferowania. Jak to skomentował na Facebooku jeden z moich znajomych "mam wybór między populistami od Tuska, populistami od Palikota, czcicielami geniuszu Jarosława, komunistami i związkiem zawodowym rolników. Żeby mieć na kogo głosować musiałbym sam kandydować". Co prawda nie zgadzam się z określeniem PiS-u, ale odczucia mam identyczne; ja także nie mam na kogo głosować. I takie same odczucia ma większość moich znajomych jeśli rozmowa zacznie dotyczyć polityki (wyjątek, poza oczywiście członkami młodzieżówek, stanowi jeden niezbyt bystry kolego z roku, miłośnik PO - ale do niego nie dociera, że "katarski inwestor" to była ściema. Jak ktoś się ogranicza do TVN-u to takie są efekty).

Dlaczego tak się dzieje? W końcuu sprawa dotyczy zarówno takich osób jak ja - starających się zrozumieć to co się dzieje w Polsce i na świecie, czytających gazety czy publicyatykę internetową jak i osób, które takie zainteresowania polityką nie przejawiają.  I to o różnym statusie - studentów, bezrobotnych, zatrudnionych na umowy śmieciowe, etaty czy starających się o uzyskanie uprawnień zawodowych, a na razie pracujących za niezbyt dużą pensję. Wszyscy jakoś nie potrafimy znaleźć kogokolwiek, kto reprezentowałby nasze interesy. Mimo, że głosujemy (a przynajmniej robi tak większość z nas) to jest to wybó na zasadzie "mniejszego zła" niż autentycznego poparcia dla reprezentowanych przez polityków idei czy rozwiązań. No i jest jeszcze problem wiarygodności - a raczej jej braku. Mimo wsparcia mediów w końcu dochodzi do nas (zresztą starszego pokolenia to też dotyczy), że obraz pokazywany przez "przyjaciół z TVN i tej drugiej telewizji" niezbyt odpowiada prawdzie. Ale opozycja też nie jest wcale w lepszej sytuacji.

W tej sytuacji bardzo ciekawi mnie czy pojawi się jakaś siła polityczna, która zdyskontuje to niezadowolenie. Jak czas tem moja ulubiona bogerka elig napisała, że "elity", które się nie odtwarzają muszą zginąć(zresztą polecam całą notkę).Ona co prawda daje na to, że pojawi się  ktoś kto dokona radykalnej zmiany na polskiej scenie politycznej maksymalnie 10 lat, ale możliwe, że stanie się to już niedługo. Na razie widzę kilka problemów.

Protesty przeciw ACTA były protestami "przeciw" - a jako takie mogły łączyć osoby o bardzo różnych poglądach. Coś jak (oczywiście zachowując proporcje) pierwsza "Solidarność" do której wstępowali nawet cżłonkowie PZPR-u. Nad wymyśleniem programu pozytywnego, któy porwie moich rówieśników może być bardzo trudne. Sam nie jestem w stanie niczego takiego wymyślić, ale pewnie jak coś takiego powstanie będzie to dość populistyczne. Cóż, zobaczymy

Drugim problemem może być brak możliwości dotarcia z programem do większej liczby osób. Partia, która się narodzi na pewno będzie antyestablishmentowa - bo obecna sytuacja w Polsce jest dla mnie i moich rówieśników niekorzystna i bez zmiany obecnego systemu nic się nie da zrobić. A to oczywiście spowoduje sprzeciw tych, którzy się w obecnej sytuacji czują dobrze - czyli na pewno wiodących mediów. Zresztą niewiodących raczej też (znowu powołam się na elig, nie widzę potrzeby, żeby powtarzać to co ona napisała). A taka niechęć będzie równoznaczna z takim samą, jeśli nie większą nagonką jaka spotyka PiS. Inna sprawa, że jeśli ruch/partia, której powstanie przewiduję będzie raczej rozwijała się za pośrednictwem internetu niż tradycyjnych metod; a tak łatwiej dotrzeć do osób w moim wieku. I efektem byłaby raczej strata wiarygodności przez media tradycyjne.

Trzecim problemem jest ogromny indywidualizm moich rówieśników. Pewien amerykański psycholog uznał nawet nas za "najbardziej narcystyczne pokolenie w dziejach". To może powodować niechęć do współdziałania, konflikty ambicjonalne uniemożliwiające jakiekolwiek działanie. Ponadto dosyć silna jest wśród nas postawa roszczeniowa; standardowe jest podejście "co ja mogę z tego mieć" niż "co ja mogę zrobić, żebyśmy wszyscy na tym zyskali". Podejście ściśle altruistyczne zdarza się niezwykle rzadko, zresztą osoby je przejawiające często działają w różnych organizacjach i do polityki ich nie ciągnie. Zresztą tu potrzeba mrówczej pracy.

Ciekawe czy i jeśli tak to jak bardz osię mylę. Ale przewidywanie przyszłości to zawsze bardzo trudne zajęcie.

Torvik
O mnie Torvik

Czasem coś napiszę, chociaż wolę czytać.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka