Janusz Kaczmarek został aresztowany w mieszkaniu swojego przyjaciela Sylwestra Latkowskiego. Wojciech Czuchnowski w dzisiejszej Gazecie Wyborczej zastanawia się skąd ABW wiedziała, gdzie były szef MSWiA przebywał. Według słów aresztowanego, w jego mieszkaniu jest podsłuch. Doprawdy straszliwa zemsta kaczystanu na bezbronnym człowieku. Latkowski podejrzewa też, że jego komórka Kaczmarka była podsłuchiwana, a może borowcy zdradzili jego miejsce pobytu. Reżyser uważa, że aresztowania dokonano, by go zastraszyć.
Abstrahując od problemu czy zatrzymanie było słuszne czy nie - o tym zadecyduje sąd - trzeba jasno powiedzieć, że to normalne, że ABW dokonuje aresztowania osób pełniących w niedalekiej przeszłości ważne funkcje. Do tego m.in. ta agencja została powołana. Czy jest ktoś, kto wolałby, żeby za bezpieczeństwo państwa odpowiadała grupa patałachów nie potrafiących zlokalizować człowieka, którego zdjęcie codziennie ukazuje się z gazetach, o którym informacje są w wieczornym dzienniku każdej stacji?
Czy ktoś wolałby, żeby ABW uganiała sie za Kaczmarkiem po mieście zamiast aresztować go o siódmej rano? Wtedy pewnie Czuchnowski napisałby tekst otym jacy to Kaczyńscy są nieudolni, bo nie potrafią nawet stworzyć profesjonalnej agencji kontrwywiadu.


Komentarze
Pokaż komentarze