Muszę się przyznać, że debata Kaczora z Donaldem niezbyt mnie interesowała i zamiast tego poszedłem dzisiaj do kina na film "Gwiezdny Pył". Było miło, towarzystwo też niczego sobie.
Wróciłem i jedną z pierwszych rzeczy, które zrobiłem to włączenie Salonu24. Oczekiwałem wielu temat pt. "Ale Kaczyński dowalił Tuskowi". Byłem przekonany- jak prawie każdy- że Kaczyński wygra ewidentnie, może jak Tusk się postara to część osób będzie nieprzekonana.
Wystarczy spojrzeć na tytuł jak zwykle ciekawego wpisu Galby (żałuję, że jego pozostałe wpisy są strasznie emocjonalne) Tusk wizerunkowo, Kaczyński merytorycznie Trochę mnie to śmieszy, bo w takich debatach liczy się kto wygrał wizerunkowo- widzowie są przyzwyczajeni do programów Kuby Wojewódzkiego, a nie merytorycznych dyskusji, w których wymienia się argumenty. Gdyby to się liczyło to UPR wygrywałoby wybory.
Śmieszą mnie komentarze propisowskich zwolenników na publiczność - to sztab PiSu nie mógł doprowadzić do debaty bez udziału publiczności? Przecież widzów na poziomie "Co z tą Polską?" (widziałem ten program raz czy dwa, potem uznałem to za marnowanie czasu) można się było spodziewać. Albo przynajmniej przygotować na coś takiego Kaczyńskiego. Taki argument świadczy też o tym, że brakuje czegoś lepszego. Poza tym polityk powinien umieć sobie radzić z nieprzyjemną publicznością, bo inaczej schrzani jakąś dyskusję w Brukseli, bo będzie mu przeszkadzać grupka pederastów walczących o "tolerancję".
Tak na marginesie poprzedniego akapitu: jestem pewny, że jeśli Tusk pójdzie do Radia Maryja to będzie na takie zaczepki dosyć dobrze przygotowany.
Na Onecie jest zapis debaty, może się skusze i ją obejrzę. Ale to jutro.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)