Pamiętacie jak pisowcy tłumaczyli przez długi czas zachowanie Donalda Tuska i PO? Zaczęło się to wszystko od wyjaśnienia dlaczego nie powstał POPiS (czy raczej PiSPO, w końcu w poprzednim Parlamencie PiS miał przewagę). Dla tych, którzy nie pamiętają: tłumaczenie PiSu było mniej więcej takie: Miał być premier z Krakowa i prezydent z zasadami, jest premier z Gorzowa, i prezydent z Warszawy.Potem powtarzali to jak mantrę przez jakiś czas.
Tutaj w Salonie zwolennicy PiSu powtarzali ten argument czasami jak już nie mieli innych pomysłów na dogryzienie Tuskowi. Po jakimś czasie Tuskowi szok już minął, a oni nadal swoje. Ale teraz będą mogli wrócić do swojej starej śpiewki - w końcu teraz przez najbliższe półtora roku każdą ostrzejszą wypowiedź JarKacza o nowym rządzie będą mogli skwitować uwagą o szoku. I ewentualnie o jego nieprzepartej chęci władzy, z której stratą nie mógł się pogodzić. Nawet hasło jest "miało być 280 posłów, jest 166, Kaczynski jest tak zszokowany utratą władzy, że nic nie robi tylko sączy jad w rząd Tuska". Ech, pomarzyć zawsze można, jakoś nie wierzę, że Ci którzy walili w Tuska jak w bęben za wszystko teraz będą z równym obiektywizmem walić w Kaczyńskiego. To równie prawdopodobne jak to, że TVN, GW i im podobne media będą traktować rząd Tuska równie bezkompromisowo jak rząd Kaczyńskiego.
Na marginesie: o innych podobieństwach pomiędzy wyznawcami Kaczyńskiego i wyznawcami Michnika pisali adas i Marcin K. Ciekawe teksty, polecam.
Co do szoku wypada jeszcze wspomnieć o Donaldzie Tusku - ten na przedwczorajszej konferencji prasowej jasno się wypowiedział, że rozumie sytuację Jarosława Kaczyńskiego i nie będzie tego komentował. To wyraźny sygnał o to, że nie traktuje Kaczyńskiego jako wroga, a konkurenta. I widać wyraźny sygnał- kampania wyborcza się skończyła, koniec z agresją. Co mnie osobiście cieszy.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)