Jak podaje Onet za stroną internetową Rzeczpospolitej PO zaproponuje Pawłowi Zalewskiemu stanowisko szefa komisji spraw zagranicznych w Sejmie. Widzę dwie możliwe, rozbieżne interpretacje tej potencjalnej nominacji:
Dla osób życzliwych dla Donalda Tuska będzie to przejawem otwartości PO na ludzi z innych partii, pokazująca, że nie wycina wszystkich co się da. Jaki on wspaniałomyślny, mógł wycinać pisowca, ale widzi, że to fachowiec, który odważył się skrytykować Annę Fotygę, ostatnio sprzeciwił się Kaczyńskiemu. Podejrzewam, że TVN tak będzie to przedstawiał.
Dla przeciwników to przejaw krótkiej ławki w PO - tyle niby mają fachowców, a komisję spraw zagranicznych chcą oddać PiS-owi. Bo nie mają własnych, jednego Saryusza-Wolskiego, który się na tym troszeczkę zna wysłali do Parlamentu Europejskiego. Ciekawe, czy ktoś zaryzykuje tezę, że to oznacza, że Zalewski tak naprawdę chce z Tuskiem sprzedać Polskę Rosji i Niemcom, a on sam jeśli się zgodzi jest podłym zdrajcą.
A co to oznacza dla mnie? Ponieważ rząd Tuska, i PO ani mnie ziębią ani grzeją (na razie mają mały kredyt zaufania) mogę się pokusić o nieuprzedzone spojrzenie na tę sprawę. Przede wszystkim, czemu najpierw o sytuacji dowiaduje się prasa, a nie Zalewski? W zasadzie to trochę dziwne, pewnie już jacyś dziennikarze spytali się byłego wiceprzewodniczącego PiS-u co o tym sądzi. Gdyby PO rzeczywiście zależało na tym, by Zalewski został przewodniczącym komisji to powinien się on dowiedzieć o tym od kogoś z PO, a nie od dziennikarzy.
Widzę dwie możliwości - próba zagrania na rozłam w partii Kaczyńskich - najpierw szef komisji z nominacji PO, pewnie Jarosławowi niezbyt się to spodoba, więc Zalewskiego szykanowanoby jeszcze bardziej, on czułby się w partii coraz gorzej i w końcu z fanfarami (albo i bez) przeszedłby do PO. Mało prawdopodobne jest powodzenie tego scenariusza.
Druga możliwość to próba załagodzenia stosunków między Kaczyńskimi a Tuskiem - i tak polityka zagraniczna jest rozmyta między premiera, prezydenta i ministra spraw zagranicznych, więc stanowisko dla kogoś z PiS-u jest próbą wyciągnięcia ręki. Pokazanie - będziemy razem prowadzić tę politykę zagraniczną, więc może przynajmniej tutaj nie będziemy się kłócić. My wam dajemy szefa komisji SZ w Sejmie, a wy nie gadacie, że za bezcen chcemy się zaprzedać Niemcom. Ten scenariusz ma trochę większe szanse powodzenia, jeśli tylko Kaczyński potrafi wznieść się nad swoją urażoną dumę i próbować ugrać coś razem dla Polski. Tuskowi to czasami wychodziło.
W co gra Tusk dowiemy się niebawem - albo nigdy, jeśli Zalewski odrzuci propozycję. Wtedy będą mówić, że chcieli wznieść się ponad podziały partyjne w tak ważnej komisji.
PS
Prezydent awansował mojego pradziadka. Jest on tutaj na stronie 330 (nie podam, która pozycja, bo nosimy te same nazwisko, a ja chcę pozostać anonimowy, przynajmniej na razie). Nie wiem tylko, czemu za miejsce, w którym go zamordowano uznano Twer- mojego pradziadka czerwona mafia zabiła w Miednoje. Mimo tej wpadki dziękuję Panie Prezydencie !


Komentarze
Pokaż komentarze (14)