Wyszperałem niedawno z zapomnianej półki egzemplarz konstytucji, którą to konstytucję omawiałem w gimnazjum podczas lekcji WOS-u. Z samych lekcji niewiele pamiętam (podobno wykorzystujemy tylko 15% wiedzy, którą nauczyciele starają się nam wbić do głowy - tylko, że dla każdego te 15 procent wygląda inaczej), więc postanowiłem odświeżyć wiedzę i przeczytałem fragment naszej ustawy zasadniczej. Fragment wybrany na chybił-trafił.
Skończyłem czytać, gdy doszedłem do artykułu dziewięćdziesiątego szóstego:
Art. 96.
1. Sejm składa się z 460 posłów.
2. Wybory do Sejmu są powszechne, równe, bezpośrednie i proporcjonalne oraz odbywają się w głosowaniu tajnym.
Tyle o wyborach do parlamentu mówi nasza konstytucja
O ile ustęp pierwszy (chyba tak się w prawniczym żargonie określa podpunkty, jeśli się mylę, to proszę mnie poprawić) jest jasny i nie wymaga komentarza, to podpunkt drugi spowodował, że się na chwilę zadumałem. I odszedłem do niepokojących wniosków.
Wybory są powszechne - znaczy, że każdy obywatel Polski ma czynne prawo wyborcze. Zarówno sześciolatek, który nawet nie umie czytać, chorujący na Alzheimera emeryt, który nie wie jak się nazywają jego dzieci jak i pedofil-morderca. Koliduje to z artykułem 62.
Art. 62.
1. Obywatel polski ma prawo udziału w referendum oraz prawo wybierania Prezydenta Rzeczypospolitej, posłów, senatorów i przedstawicieli do organów samorządu terytorialnego, jeżeli najpóźniej w dniu głosowania kończy 18 lat.
2. Prawo udziału w referendum oraz prawo wybierania nie przysługuje osobom, które prawomocnym orzeczeniem sądowym są ubezwłasnowolnione lub pozbawione praw publicznych albo wyborczych.
Albo wybory są powszechne, albo w pewnym stopniu (co wynika z artykułu 62.) ograniczone. W tym fragmencie nie ma problemów interpretacyjnych (uznaje się artykuł 62. za ważniejszy), ale samo sformułowanie świadczy o niechlujności autora.
Wracając do artykułu 96. : wybory w w naszym pięknym kraju są proporcjonalne. Dosyć proste: Jeśli partia dostaje 10% głosów ma 46 posłów w izbie niższej polskiego parlamentu, jeśli dostaje 20% głosów ma 92 posłów itp. Jeśli ktoś dostanie przynajmniej 22 promile głosów powinien zasiąść w Sejmie.
Jak ma się do tego polska ordynacja wyborcza? Nijak. Jest wprowadzony próg wyborczy, który sam w sobie przeczy idei proporcjonalności. Partie dostają liczbę posłów różną od tej, która wynikają z postanowień wyborców (np. PiS w 2007 dostał 32% głosów, a ma 36% posłów). Zresztą sama idea "proporcjonalności" jest nie do zrealizowania w praktyce (na upartego można JOWy podciągnąć pod wybory proporcjonalne).
Z pobieżnej analizy tylko kilku artykułów najważniejszej ustawy w kraju jestem pewny jednego: cieszę się, że nasi konstytucjonaliści studiowali prawo, a nie zostali inżynierami. Wtedy każdy znałby kogoś, kto zginął w katastrofie budowlanej.


Komentarze
Pokaż komentarze