Torvik Torvik
278
BLOG

Nikomu niepotrzebni wyborcy

Torvik Torvik Polityka Obserwuj notkę 2

Ostatnio miałem okazję odbyć kilka rozmów ze znajomymi ze studiów. Kilka miesięcy po zdobyciu z mniejszym lub większym trudem trzech literek przed nazwiskiem, każdy mówił jak sobie radzi w polskiej rzeczywistości. Jak to zwykle w takich sytuacjach bywa podzieliliśmy się kilkoma refleksjami na tematy okołopolityczne. Poza jednym kolegą, z którego jeszcze w trakcie studiów śmialiśmy się, że głosuje na PO (zawsze to delikatniejsze niż powiedzieć, że ma niskie kwalifikacje intelektualne) prezentujemy w mniejszym lub większym stopniu poglądy konserwatywne. Ale gdy przyszła kolej na rozmowę o polityce  wszyscy - poza jednym fanem JKM - stwierdzili "ja nie mam na kogo głosować".

Sytuacja zaczęła mnie zastanawiać - wszyscy są niezadowoleni ze swojej obecnej sytuacji. Praca: najczęściej śmieciówka, jak już umowa to i tak na zastępstwo na rok. Do tego jeśli ktoś się załapał do pracy biurowej to może mówić o szczęściu. Koleżanki najczęściej pracują w mniej lub bardziej ekskluzywnym sklepie z odzieżą. Dobrze, że jest praca, ale jak ktoś przez 5 lat ciężko pracował, żeby zostać nauczycielem... Do tego oczywiście dochodzą bezrobotni. Perspektywy nie wyglądają zachęcająco - jak mając 2x1200 miesięcznie na umowie-zlecenie założyć rodzinę? Ciąża i macierzyństwo wiąże się z perspektywą straty połowy dochodów i ogromnym zwiększeniem wydatków. Stąd Ci którzy już wzięli ślub, albo się do niego przymierzają o dzieciach na razie nie myślą.

Każdego, kto jest przekonany, że jak ktoś jest młody to musi mieć mózg wyprany przez TVN i inne zaprzyjaźnione stacje muszę rozczarować. My po prostu nie oglądamy telewizji. Jak ktoś chce obejrzeć kolejny odcinek „Gry o tron” to po prostu ogląda go w internecie. Wyjątek stanowią zawody sportowe – ale tam agitacji politycznej nie zauważam.

Przez całą naszą pełnoletniość premierem był Donald Tusk. Wszyscy widzą, że jest źle, a wyciągnięcie elementarnego wniosku, że to rządy Platformy Obywatelskiej są w znacznej mierze przyczyną obecnej trudnej sytuacji nie przekracza niczyich zdolności intelektualnych. Względem ferajny Tuska panuje w najlepszym wypadku rezerwa. W najgorszym – niczym nieskrywana nienawiść. Słowem: idealna sytuacja dla każdej partii opozycyjnej. Wyborcy w zasadzie tylko czekający na to, by ktoś ich przekonał do tego, żeby na nich głosować.

Co w takiej sytuacji robią partie? Nic by przekonać nas, że warto na nich głosować. W zasadzie poza fanatykami Korwina wierzącymi w jego prostacką wizję świata (znieśmy podatki, zredukujmy biurokrację do minimum i wszystkie problemy magicznie się rozwiążą) nikt nie przedstawia jakieś w miarę spójnej wizji. Na poziomie jakiegoś konkretnego programu nic.

Wydawać by się mogło, że stworzenie fragmentu programu przedstawiającego rozwiązania dla jednej grupy wyborców i potem przedstawienie im go nie jest zbyt trudne. Normalny marketing. Wątpię by wielkim problemem było stworzenie przekazu „Przez Tuska jest Ci trudno, on uciekł problemy pozostały. My mamy rozwiązanie”. Potem tylko wykorzystać możliwe sposoby dystrybucji informacji – internet wydaje się dość oczywistym środkiem. Ale można też wykorzystać bardziej tradycyjne media.

Tylko co z tego? Jako potencjalny wyborca PiSu powinienem być przez tę partię jakoś przekonany do tego, żeby stać się wyborcą rzeczywistym. Co robią jego członkowie, żeby mnie przekonać? W sierpniu zrobiono akcję plakatową „By żyło się lepiej. Kolegom” ze straszącymi twarzami prominentów PO. Zdjęcia zrobione według najgorszych standardów  tak jak był przedstawiany Lech Kaczyński na zdjęciach GW. Do tego w kilku wywiadach prominentni działacze tej partii z wielką pychą stwierdzili „PiS jest jedyną siłą na prawicy”. W domyśle: Ty wyborco nie masz żadnego wyboru i MUSISZ na nas zagłosować. Zazdroszczę dobrego samopoczucia, ale taka demonstracyjna pycha, przekonanie, że robi się mi łaskę pozwalając na siebie głosować to najprostszy sposób, żebym na was głosował.

Przedstawiam to przykładzie PiSu i mnie, konserwatysty. Ale znajomy o lewicowo-liberalnych poglądach miał analogiczne spostrzeżenia. Z tym, że on zaczął od stwierdzenia „W zasadzie powinienem głosować na Palikota, ale on zamiast zajmować się tym, żebym ja mógł znaleźć pracę woli robić jakieś szopki. Nie chcę krzyżów w urzędach, ale przecież to nie jest priorytet, jak je zdejmiemy pracy dla inżynierów nie przybędzie”.

Moje pokolenie jest dla polityków zupełnie niepotrzebne.

                                                                                                             

 

Torvik
O mnie Torvik

Czasem coś napiszę, chociaż wolę czytać.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka