Torvik Torvik
241
BLOG

Subiektywny przegląd kandydatów

Torvik Torvik Polityka Obserwuj notkę 0

Do ciszy wyboczej przez I turą wyborów prezydenckich został tydzień. Postanowiłem spisać krótko co wiem o poszczególnych kandydatach. Oto mój subiektywny przegląd osób, które są kandydatami na "strażnika żyrandola"

Grzegorz Braun: reżyser, postać dość kontrowersyjna. Wieszałby zdrajców, wygrał proces z Gazetą Wyborczą. Do tego jest oskarżany przez propisowskie media (tzw. drugi obieg) o bycie agentem Rosji. Za największe zagrożenie dla Polski uważa nie Rosję, a lobby Żydów amerykańskich,  co według mnie świadczy o braku kontaktu z rzeczywistością.

Andrzej Duda: Chyba największe zaskoczenia tej kampanii. Wyciągnięty z kapelusza przez Jarosława Kaczyńskiego w listopadzie; wcześniej niezbyt znany europoseł. Doktor prawa. Uniknął jakichkolwiek wpadek w kampanii, co zapewne mocno frustruje „przyjaciół z TVN-u i tej drugiej telewizji”. W efekcie wyciągano mu to, że napisał skargę do Trybunału Konstytucyjnego w sprawie SKOKów, która okazała się zasadna. To dobrze, w końcu prezydent, który zna się na prawie będzie rozumiał co podpisuje. Radzi sobie z nieprzychylnym tłumem, ma dystans do siebie.

Adam Jakubas: Kandydat PSL-u. Nic więcej nie wiem i jakoś chęci do poznania go nie mam.

Bronisław Komorowski: Jaki jest każdy nie widzi. Z tego prostego powodu, że wszystkie jego wpadki są bagatelizowane, ukrywane bądź przykrywane. Człowiek-porażka: jako prezydent powinien reprezentować sobą godność Rzeczypospolitej, z czego wynika, że III RP nie ma godności. Podczas swojej prezydentury wyzywał służące w duńskiej marynarce kobiety od kaszalotów (swoją drogą ciekawe czy do swojej grubej żony też mówi „mój kaszalotku”), kompromitował się podczas spotkania z prezydentem USA mówiąc o bigosowaniu, wszedł na krzesło w japońskim parlamencie. Do tego nie radzi sobie z nieprzychylną widownią, mówi o zgodzie wygrażając innym pięściami. Mistrz bełkotu. Przekonany, że jeśli przegra kury przestaną nieść jajka, a krowy dawać mleko.

Janusz Korwin-Mikke: zwany też Krulem. Kandydat, który wziął sobie do serca sentencję „nigdy się nie poddawaj”: od 1991 brał udział we wszystkich wyborach i dopiero rok temu dostał się do europarlamentu. Egocentryk – jeśli w partii której był członkiem przestał mieć władzę to ją opuszczał (UPR, KNP). Ekscentryk znany z muszki i wielu idiotycznych wypowiedzi, praktycznie co wybory jak poparcie jego partii zaczynało przekraczać próg wyborczy mówił coś co sabotowało cały wysiłek. Na razie nie popełnił czegoś takiego, ale ma jeszcze tydzień. Jedyny charyzmatyczny kandydat do prezydentury, otoczony zawsze grupką młodych wyznawców. Jako jedyny przedstawia w miarę spójną wizję państwa.

Marian Kowalski: Człowiek o prezencji zakapiora. Jedyny kandydat, którego widziałem na żywo; sprawia o wiele lepsze wrażenie niż na plakacie. Mówi sensownie, nie obiecuje gruszek na wierzbie. Przeciwnik angażowania się na Ukrainie. Zwolennik polskiego kapitału (chyba nie słyszał, że Gazeta Wyborcza i do niedawna TVN to był polski kapitał). Mimo wszystko mnie do siebie nie przekonał.

Paweł Kukiz: Trybun ludowy. Jedyny kandydat, który ni nosi garnituru. Ma jedno rozwiązanie na wszystko: JOW. Do tego opowiada się za sensowną polityką historyczną (postulat nie powiedziany wprost), za przywróceniem państwa obywatelom (cokolwiek miałoby to znaczyć), przeciwnik dostarczania broni na Ukrainę. Sensownie wypowiada się o rosyjskim imperializmie. Woli wspomagać żyjących w trudnej sytuacji niż refundować in vitro. Do tego w przeciwieństwie do Bronisława Komorowskiego potrafi wyciągnąć rękę do każdego, rozmawiać z tymi z lewej i z tymi z prawej strony. Przypuszczalnie zajmie najniższy stopień podium w wyborach, ciekawe jak to wykorzysta.

Magdalena Ogórek: inaczej Mizeria. Kompletnie nieznana wcześniej doktor historii Kościoła. Grała przez chwilę pielęgniarkę w popularnym serialu. Gdy pojawiła się po raz pierwszy wywołała sensację. Gdyby poza ładnym wyglądem zaczęła mówić sensownie to pewnie ugrałaby kilkanaście procent. Za to tylko się uśmiechała i ładnie wyglądała; izolowała się od tłumu. Poglądy ma takie, że Janusz Korwin-Mikke zaprosił ją do partii co przy tym, że jest kandydatką lewicowego SLD świadczy o tym jak fatalny był to wybór.

Janusz Palikot: Zakała polskiej polityki. Cham i prostak. Były członek PO, wydawca prawicowego tygodnika Ozon, który ni z tego ni z owego został lewakiem. Król gumowego penisa. Człowiek, który potrafił w ciągu jednego dnia powiedzieć, że państwo powinno budować fabryki, by tydzień później być wielkim gospodarczym liberałem.  Człowiek, który dorobił się na produkcji wódki, którego – gdy pojawiły się nieścisłości w jego rozliczeniach finansowych sąd uznał, że ze względu na filozoficzne wykształcenie nie jest zainteresowany pieniędzmi. Całe szczęście ze rok w polskiej polityce będzie kolejnym sfrustrowanym były posłem, szefem jakiejś nic nie znaczącej partii.

Paweł Tanajno: Niewiele o nim wiem. Kandydat Demokracji Bezpośredniej, kiedy próbowałem wejść na jego stronę internetową załatwiło mi to kartę graficzną i trzeba było restartować komputer. Gdy to samo stało się drugi raz- zrezygnowałem z próy dowiedzenia się czegoś więcej.

Jacek Wilk: Kandydat Kongresu Nowej Prawicy Janusza Korwin-Mikke. Jeden z tych, którzy zostali w KNP po tym jak Janusz Korwin-Mikke strzelił focha o to, że został odwołany z funkcji prezesa. Wiele o nim nie potrafię powiedzieć, ale poglądy pewnie ma podobne jak Korwin, tyle, że bez jego ekstrawagancji. I zdolności przyciągania młodych ludzi.

 

Torvik
O mnie Torvik

Czasem coś napiszę, chociaż wolę czytać.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka