Ostatnie wydarzenia dostarczyły mi poczucia, że polska polityka wraz z przyległościami istnieje w jakimś świecie oddzielonym od naszego niewykrywalną barierą, która powoduje, że stała się krainą absurdu. Inaczej tego co się stało wytłumaczyć nie jestem w stanie.
Transfery
A raczej transfery z rządów Marcinkiewicza i Kaczyńskiego dwóch wicepremierów na listy PO. Wiem, Giertych formalnie do PO nie wstępuje, oni mu tylko nie wystawi kontrkandydata. Ale na to chyba nawet lemingi się nie złapią.
O ile przejście Gowina do PiS-u (tak, wiem - formalnie rzecz biorąc oni są koalicją wyborczą - ale ktoś mówi o tym "PiS i Zjednoczona Prawica"?) da się dość prosto wytłumaczyć: wraz z przechyłem PO w lewo próbował policzyć szabke frakcji konserwatywnej kandydując na jej szefa. Wraz z wyraźną wrogością Tuska i jego medialnych pomagierów (Żakowski nazwał go "chwastem" - dziwne, że nie powiedział, że należy go wyrwać) to kiedy zostanie zmarginalizowany i pozostawiony jako ewentualny kwiatek do kożucha pozostało tylko kwestią czasu. Sam wyprzedził ten ruch i po stworzeniu rok temu struktur - a także policzeniu, że poparcie w wyborach do europarlamentu nie pozwala przekroczyć progu wyborczego przystąpił do koalicję z partią Kaczyńskiego.
Tymczasem jakie jest uzasadnienie przyjęcia na listy PO Ludwika Dorna? Dorn sam mówi, że propozycja go zdziwiła, ale skoro dają to wziął. Zwłaszcza, że Zbigniew Ziobro powiedział, że jest w stanie postawić sprawę jego kandydatury w wyborach z list PiS-u postawić na ostrzu noża. Tak Dorn będzie kandydatem partii którą wielokrotnie krytykował. Jakoś mętnie się tłumaczył, że PO nie jest tak zła jak o niej mówił, a do tego PiS źle definiuje rozwiązania polskich problemów. Moim zdaniem po prostu stara się usprawiedliwić swoje zachowanie przed samym sobą.
Za to po co przyjęcie go na listy Platformie pojąć zupełnie nie jestem w stanie. Jej propaganda składa się z dwóch rzeczy: jest cudownie, oraz "PiS jest straszny, PiS jest zły, PiS ma bardzo ostre kły". To pierwsze to droga do nikąd - tak Bronisław Komorowski zdobył przy nazwisku słowa "były prezydent". Tak sobie wybija z ręki drugi argument - bo przecież nie powie, że gdy rządził PiS wicepremier chciał wsadzać lekarzy w kamasze. Chociaż biorąc pod uwagę poziom intelektualny premier Kopacz... Co Janina Paradowska zdążyła już pochwalić ten ruch - ale ona pochwaliłaby nawet gdyby ktoś z PO zrobił kupę na mównicy sejmowej.
Koniec Kukiza jako polityka
Najpierw był udany start w wyborach samorządowych. Potem start w wyborach prezydenckich, gdzie dzięki swojej autentyczności jako osoba spoza układów politycznych zdobył ogromną liczbę ponad 3 milionów głosów. Wydawało się, że następnym krokiem będzie stworzenie ruchu politycznego (właściwie powinna być to partia, ale skoro hasłem jest walka z partyjniactwem, to jest to trudne) i sukces w wyborach parlamentarnych. Tymczasem Kukiz postanowił swoje poparcie widowiskowo stracić.
Przeszkodziło temu wiele czynników. Po pierwsze - grupa samorządowców w Lubina i okolic chciała na plecach Kukiza wejść do Sejmu. Akurat to, że muzyk ich pogonił wzbudziło moją sympatię, ale kolejne posunięcia były złe.
Po pierwsze - skupienie się na JOW-ach. Ma to być panaceum, bez którego naprawa Polski ma być niemożliwa. Nie zamierzam tutaj pisać na ten temat, ale warto zauważyć, że istnieją państwa, które są dobrze zarządzane, które tej ordynacji nie posiadają. W każdym razie skupienie się na tym spowodowało, że tak naprawdę nadal nie wiemy jakie są postulaty programowe (Kukiz zamiast słowa "program" woli słowo "strategia") jego ruchu. Ktoś potrafi powiedzieć co Kukiz proponuje w dziedzinie gospodarki? Jak wyobraża sobie działalność polskiego sądownictwa? Co chciałby - poza ordynacją wyborczą - zmienić?
Do tego wyszedł zupełny brak profesjonalizmu. Zamiast zaangażować się w budowę struktur Kukiz wolał latem koncertować. Wiadomo - skądś kasę na życie trzeba mieć. Ale trzeba się też zdecydować - albo się jest muzykiem, albo politykiem. Nie mozna zjeść ciastka i mieć ciastka. Do tego doszła awantura o listy wyborcze. Miała być organizowana oddolnie struktura, ostatecznie wyszło nie-wiadomo-co. Na listach są narodowcy, mieli być ludzie z KNP jak to teraz wygląda nie wiem. No i do piątku trzeba zarejestrować listy - nie wiem czy się uda. Sam byłem na dwóch spotkaniach zwolenników Kukiza w Szczecinie, ale po tym jak było ograniczone tylko do JOW-ów uznałem, że szkoda mojego czasu.
Braki na listach PiS-u
Tego też nie jestem w stanie zrozumieć. Sprawa medialnie umarła, przykryły ją inne. Ale jakie są powody tego zachowania Jarosława Kaczyńskiego? Po wywaleniu Adamam Hofmana z funkcji rzecznika za przekręty (chociaż sam fakt wybrania się na wycieczkę do Hiszpanii w czasie kampanii wyborczej powinien wystarczyć) nowy rzecznikiem został Marcin Mastalerek. Nie wiem jak sobie radził, bo rzadko oglądam telewizję. Ale gdyby zaliczył jakąś spektakularną, albo nawet małą wpadkę na pewno byłoby to odnotowane. Tymczasem prezes Kaczyński wyciął go z listy z powodu swojego widzimisię.
Podobnie wyciąl z list Pawła Kowala. Podobno poszło o jakieś zdanie w książce o Jaruzelskim. Mimo, że obecność Kowala na liście była ustalona z Jarosławem Gowinem. Mimo, że Kowal ma opinię osoby kompetentnej w sprawach zagranicznych, co w polskiej polityce nie jest specjalnie częste. Co prawda Radosław "Radek" Sikorski raczej wysoko poprzeczki nie ustawił.
Trzeci z nich to Jacek Kurski. Jemu akurat można dużo zarzucić, po odejściu z PiS-u mocno tę partię krytykował, do tego popełnił bardzo duży błąd - pokłócił się ze Zbigniewem Ziobrą. Ale jednocześnie jest to w walkach medialnych zawodnik klasy ciężkiej, rzadki przypadek w PiSie.
Zastanawiałem się co Kaczyński chce osiągnąć. Jedyne do czego doszedłem to fakt, że chce pokazać, że nawet jak ktoś jest lojalnym, dobrze działającym członkiem PiS-u z sukcesem to może zostać wycięty, bo pan prezes jest nabzdzyczony o coś tam. Do tego jest człowiekiem nie dotrzymującym słowa (ktoś pamięta "My byliśmy głównym wrogiem Samooobrony do niedawna. Ja jestem przeciwnikiem mówienia o koalicjach przed wynikiem wyborów. Mamy dwa wyraźne zakazy, które dziś obowiązują w samorządach, a będą też obowiązywać w nowym parlamencie – SLD i Samoobrona. A dziś powinno się powiedzieć odwrotnie – Samoobrona i SLD. " ?).
Poza tym mam wrażenie, że PiS popełnia ten sam błąd co Bronisław Komorowski. Sondaże są dobre, więc zachowują się jakby wygraną mieli już w kieszeni. Cóż, mówi się, że pycha kroczy przed upadkiem.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)