Komisja Europejska podjęła jednogłośnie decyzję, że należy poddać Polskę procedurze badania praworządności. Procedurę wymyślono po to, by mieć pałkę na Victora Orbana, który miał bezczelność wygrać wybory. Teraz takiej samej bezczelności dokonało w Polsce Prawo i Sprawiedliwość. I co gorsza, nie jest usatysfakcjonowane samym faktem wygrania wyborów, a jeszcze dokonuje w Polsce zmian. Kto to widział, żeby demokratycznie wybrana władza rządziła?
Żarty na bok. Technicznie rzecz biorąc procedura nie jest jeszcze wszczęta, na razie Polska będzie musiała przedstawić informacje na temat podejrzeń o łamanie "zasad demokracji". Czy rząd Beaty Szydło ma się czego bać? Nie bardzo. Ale już Donald Tusk ma bardzo dużo do stracenia.
Zmieniono zasadę wyboru sędzió Trybunału Konstytucyjnego. Ale przecież zasady złamała wcześniej Platforma Obywatelska, chcąc pozbawić PiS możliwości powołania sędziów w tym roku. Przedstawienie całej sekwencji w zasadzie przedstawia, że sytuacja była niemożliwa do rozwiązania - bo niby jak, mieli wylosować, którzy z pięciu sędziów powinni zasiąść w Trybunale, a którzy nie?
Kwestia zmian w TVP jest w ogóle nieciekawa. Po pierwsze - odkąd pamiętam zmiana władzy pociągała za sobą automatyczną zmianę w TVP. Zresztą jaki był w Polsce pluralizm? Można było obejrzeć sobie TVN i dowiedzieć się, że PiS jest be, a "antypis" cacy, można było obejrzeć TVP i się dowiedzieć, że PiS jest be, a "antypis" cacy i to samo, tyle, że na mniejszą skalę (Solorz-Żak niejedną zmianę władzy przeżył i jego telewzija nigdy specjalnie ostra nie była). Są TV Trwam i Republika, ale pierwsza ma specyficznego widza, a druga jest niszowa. Jaki ma to wpływ na jakość programu nie jestem w stanie ocenić - w telewizji oglądam prawie wyłącznie transmisje sportowe, a tam wiecznie żywy Szpakowski.
Samo wysłuchanie daje za to możliwości do przedstawienia działań PO za czasów, gdy rządziła. Chcecie badać wolność mediów? Nawet jeśli nie będą o to pytać eurokomisarze, wystarczy na konferencji prasowej przedstawić film z działań ABW w redakcji Wprost. Krótkie wprowadzenie czym była afera taśmowa, co zawierały opublikowane taśmy i potem przypomienie, że działo się to z przyzwoleniem Donalda Tuska. Chcą walczyć z nami za pomocą Unii Europejskiej? To niech wypiją to co sami nawarzyli.
Problemy widzę dwa: jeden natury ogólnej i jeden bardziej szczegółowy. Ten ogólny jest taki, że nie ma spójnej polityki informacyjnej. W zasadzie nie ma żadnej polityki informacyjnej - jakby władza sądziła, że samo to, że jest daje ludziom tylko i wyłącznie prawo do podziwiania. Widać to było szczególnie przy kryzysie z Trybunałem Konstytucyjnym - tłumaczenia władz były mętne, zamiast zrobić z zaprzysiężenia nowych sędziów ceremonię z pompą złożyli swoje ślubowanie w nocy, jakby to wszystko było jakąś wstydliwą tajemnicą.
Druga sprawa to kwestia wykorzystania odpowiedniego języka. Tomek Laskus nazwał to "stanem przedkorwinowym" - mówi się rzeczy słuszne, ale w takiej formie, którą łatwo przeinaczyć. Minister Waszczykowski miał rację mówiąc o tym, że Unia Europejska to lewicowy projekt policzno-idelogiczny, który jest sprzeczny z polską tradycją. Tylko, że zamiast powiedzieć to w takiej precyzyjnej, a przez to nudnej formie wykorzystał zupełnie niepotrzebne porównanie do rowerzystów i wegetarian. To był błąd - gdyby ludzie analizowali to co ktoś powiedział to Janusz Korwin-Mikke miałby trzy razy większe poparcie niż obecnie. Trzeba robić jak Węgry - spokojnie zasypywać eurokratów prawniczą mową.
Przez rządem stoi olbrzymia piarowa szansa. Oby wykorzystana.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)