
Wszyscy znamy ta historie.
Po katastrofie smolenskiej Rosjanie na miejsce tragedii przyturlali wielki glaz. Mial on upamietniac tragedie i chwala im za to. Glaz jak glaz. Lezal tam ogromny i ludzie skladali kwiaty. Ale byl tylko zimnym kamieniem bez zadnego wyrazu. Jak symbol poganskiego obrzedu uwielbienia.
Nikomu z polskiej ani rosyjskiej strony nie przyszlo do glowy, zeby moze umiescic tam cos wiecej dla uczczenia poleglych Polakow. Byly sprawy wazniejsze. Wybory. Podzial lupow, przepychanki. A poza tym nasi mundrale czuli jakis wyrzut sumienia i woleli o wszystkim zapomniec.
Nawet jak prezydentowa z rodzinami pojechala z wielka pompa do Smolenska na polrocznice tragedii to skladano kwiaty pod glazem. Ale to pewnie taka wrazliwosc postsowiecka. Jak ta scena z filmu Barei, kiedy to komunisci w wigilie dziela sie jajkiem i spiewaja "Padmaskownyje Wiecziera". Njawazniejsze z tej wizyty byla obecnosc zony prezydenta Rosji, migawki w TVN i mozliwosc "integrowania" sie rodzin.
Dopiero w listopadzie znalazly sie dwie, dzielne panie, ktore postanowily z wlasnych srodkow ufundowac pamiatkowa tablice. Zuzanna Kurtyka i Magdalena Merta, bo to o nich mowa, byly tak naiwne, ze uwierzyly tym rzadowym chlystkom.
Od momentu katastrofy i smierci Lecha Kaczynskiego wbijano nam propagande jak to wspaniale ukladaja sie stosunki z Rosja. Jak to Rosjanie nas juz kochaja i miedzy nami nie ma juz zadnych zaszlosci i ciemnych plam. Uscisk Putina z Tuskiem oraz swiatelka na grobach krasnoarmistow, zapalane przez celebrytow mialy byc gwarantem, ze teraz mozna mowic i pisac prawde.
Biedne wdowy daly sie nabrac na teatrzyk chinskich cieni. Z potrzeby serca zawiozly i przymocowaly tablice, ktora wyrazala tylko oczywista prawde. "Tu zginelo 96 osob, ktore lecialy aby uczcic 70-letnia rocznice ludobojstwa w Katyniu". Oprocz tego prosty krzyz, symbol cierpienia.
Przy montowaniu tablicy byl obecny polski konsul i lokalne wladze rosyjskie.
Nikt tych kobiet nie pouczyl. Nikt im nie zabronil.
Tablica wisiala i wydawalo sie, ze zostala zaakceptowana.
Okazalo sie jednak, ze stosunki polsko-rosyjskie moze sa najlepsze ale jednak nie tak dobre, zeby bylo juz mozna pisac i mowic prawde. Nasza przyjazn jest autentyczna ale tylko pod warunkiem kiedy zaakceptujemy warunki Putina a on nie chce slyszec o zadnym tam "ludobojstwie".
Nasza ruska agentura w Polsce musi wiec wybic nam z glowy to pojecie bo Rosjanie tupna noga i znowu powioza Tuska w kibitce. To co bylo polska racja stanu ma sie dostosowac do warunkow Moskwy i juz.
Tak tez i z tablica. Rosyjska dyplomacja wyrazac zaczela niezadowolenie stronie polskiej. Zrobcie cos z tym, mowiono. I co na to Sikorski? Ano nic. Mial wazniejsze sprawy na glowie. Rauty, bale i inne gowienka. A moze odpuszcza? Przeciez sie kochamy.
Ale nie z ruskimi. Oni nie popuszcza. Jak wiemy wszyscy, w przeddzien wizyty prezydentow, noca, bezczelnie zdemontowano polska tablice i zastapiono ja dwujezycznym, bezplciowym substytutem. Oczywiscie ani slowa o Katyniu. Nie ma krzyza. Dobrze, ze nie dano gwiazdy:((((((
Teraz dopiero uaktywnily sie polskie dyplomatolki. Hanba, zgroza, nic nam o tym nie wiadomo. Ale stac ich bylo tylko na krzyki. Sam Radeczek uciekl do Londynu i stamtad wysylal sms-y na posiedzenie komisji spraw zagranicznych zwolanej w celu wyjasnien. Biedak przestraszyl sie Maciarewicza:)))))
Teraz nasz oksfordzki dzentelman wrocil. Sprawa ucichla i burza minela.
Nasz dzielny Radzio, co to "ani niski, ani maly" pojawil sie dwukrotnie w zaprzyjaznionych mediach.
Raz u Lisa, raz u Olejnik meznie stawial czola burzy krytyki.
Wiedzial dobrze co powiedziec. Znal winnego calej sytuacji.
"Uleglismy prowokacji" - grzmial.
Tak zgadliscie panstwo. Damski bokser cala wine za nieudolnosc swojego resortu nasz ministerek zwalil na smolenskie wdowy.
Brawo panie kundelku. Zyczymy dalszych sukcesow na polu dyplomatolectwa:))))))))))


Komentarze
Pokaż komentarze (8)