Z artykułu "IPN ściga Stefana Michnika" /GW/ wyłania się ponury obraz polskiej rzeczywistości. Proste zestawienie kilku znanych faktów otwiera oczy na to, jak zawiść i nienawiść potrafią wyżłobić koryto dziejów, którym płyną losy ludzi (no, naprawdę, nie spodziewałem się tego po sobie!). Oto rok 1968, sędzia Michnik obawia się prześladowań. Emigruje. Kto wie, może prześladowania innych są tylko zasłoną dymną, by dopaść jego?
Za co? Prawdopodobnie za niewinność.
Wyjaśniam to w "Głosie Michnika"


Komentarze
Pokaż komentarze