Pokwękiwanie, że Komorowski nie popiera czynem "parytetu" nie ma sensu. To lepiej, że nie popiera. Nie popiera - znaczy, wie, co robi.
Bill Clinton, cygaro, Monika ... każdy wie, o co chodzi - nie będę dokładnie tłumaczył, bo dzieci to może przeczytają...
Komorowski - kiedy nie był prezydentem, skomentował fraszką poparcie (nie-bez-interesowne jak się okazuje...) kobiet:
"Wielkie dzięki, drogie panie, wielkie dzięki koleżanki,
za poparcie, za zachętę bym w wyborcze stawał szranki.
Wielkie dzięki, ale przyznam, że gdy tyle pań dokoła,
nie wybory mi się marzą, ale inne kwestie zgoła".
Dlaczego Komorowski nie dąży do tego, by w pałacu "pod żyrandolem" otaczały go kobiety?
DLACZEGO ... (<--- LINK)


Komentarze
Pokaż komentarze