
Arcyagitator to abp Sławoj Leszek Głódź - wygłosił pod koniec ubiegłego tygodnia przemówienie, którego dwie przesłanki wbily się satyrykowi-telewidzowi w pamięć.
Gdyby pan Fedorowicz ograniczył swoje wywody do dwóch akapitów, nie miałbym o czym dzisiaj pisać. Na szczęście rozwinął skrzydła i wzleciał wysoko. W pewnym momencie zaczął lądować, niestety, pisząc wytworzył tyle mgły wokół tematu, że runął jak zajączek z kawału, w którym ów sympatyczny szaraczek pobierał lekcję latania u bociana.
Problem polega na tym, że subtelny umysł weterana pióra nie dostrzega już różnicy pomiędzy pojęciami "kpina" a "krytyka".
Abp Głódź nie wzywa do przeprosin tych, którzy krytykowali Lecha kaczyńskiego, lecz tych, którzy z niego kpili. Tymczasem arcyfelietonista - po rzetelnym przedstawieniu tego, co powiedział arcybiskup, przechodzi do filozoficznych rozważań.
"Gdyby się zgodzić z tym postulatem, to po pierwsze, należałoby natychmiast zaniechać wszelkiej krytyki wszelkiej władzy, bo przecież każdego jej przedstawiciela może spotkać tragiczny wypadek, po którym trzeba się będzie wycofywać, przepraszać i oświadczać, że krytykowało się niesłusznie, i po drugie, należałoby powoli zacząć przepraszać za wszystkie słowa krytyki, za wszystkie żarty poczynione dotychczas, a skierowane pod adresem nieżyjących już polityków."
Mgła, Panie Jacku, gęsta mgła ...
Posulat przepraszania za krytykę powstał w Pana wyobraźni. Może Pan przecież sprawdzić w dostępnych Panu źródłach, jaka jest różnica między krytyką a kpiną i jakie relacje mogą zachodzić między tymi pojęciami. Mogą występować razem lub osobno, można bowiem krytykować i kpić, można tylko kpić albo tylko krytykować. Średnio rozgarnięty słuchacz czy, jak Pan lubi - telewidz, zrozumiał o co chodzi.
Tak jak zrozumiał to (a przynajmniej starał się pojąć) np. Szczepan Sadurski.
I przeprosil, nie bez szczypty satyry, jak na satyryka przystało, ale jednak przeprosil, o czym doniosła również "Gazeta".
"Właśnie zrobiłem rachunek sumienia a propos ś.p. prezydenta. To oczywiste, byłem jednym z tych, którzy drwili z tego co robił, więc też i z niego samego jako osoby publicznej.Drwić, szydzić - ja już przestałem. Pewnie nic to nie zmieni, ale przepraszam." /SS/


Komentarze
Pokaż komentarze