Streszczając wypowiedź ks. Skubisia z "Niedzieli" konkluduje:
"W końcu, mówisz: Kościół, myślisz: PiS". Ja tak nie myślę. Więcej, mówiąc: PiS - nie myślę: Kościół.
Nierealne jest wyeliminowanie wpływu Kościola (nie pojmowanego tylko jako hierarchowie) na politykę państwa, w którym znaczna część obywateli deklaruje jakąś więź z Kościołem.
Konsekwencją przynależności do Kościoła są poglądy ludzi - również na sprawy, które zahaczają o politykę. Próba ustanowienia, w tym wypadku, nieprzekraczalnej granicy jest równoważna z postulatem niedopuszczania do wyrażania poglądów pewnej części obywateli, lub - jeśli ci swoje opinie wyrażają - z zakazem jawnego ich uzasadniania za pomocą argumentów związanych z treścią nauki Kościoła.
Fantazja!
Czy tylko partie polityczne mogą brać udział w życiu politycznym? Chyba nie. Polityka to nie jest owoc zakazany, owoc limitowany, owoc dla wybranych, dla elit. To nie są pomarańcze i banany w latach socjalizmu realnego, choć te przecież stawały się dostępne dla ludu pracującego miast i wsi właśnie w okresach świąt kościelnych.



Komentarze
Pokaż komentarze