PiS z uporem maniaka powtarza argument o rzekomej grze Donalda Tuska z Władimirem Putinem, by nie dopuścić prezydenta Lecha Kaczyńskiego do udziału w uroczystościach katyńskich w kwietniu 2010 r./MW, GW/
Zdaniem PiS to rozdzielenie obu wizyt - premiera 7 kwietnia i prezydenta 10 kwietnia - było jedną z przyczyn katastrofy - pisze w "Gazecie Wyborczej" Marcin Wojciechowski.
W październiku zeszłego roku tygodnik "Wprost" ujawnił notatkę z lutego 2010 r. sporządzoną przez konsula generalnego RP w Moskwie, w której pisze on o dwóch scenariuszach wizyt polskich polityków w Katyniu wiosną tego roku. Jeden zakładał spotkanie premierów Polski i Rosji na cmentarzu polskich oficerów zamordowanych wiosną 1940 r. przez NKWD, drugi - spotkanie premierów w obecności prezydenta Lecha Kaczyńskiego. (...) W końcowej części notatki konsul z Moskwy pisze:
"Dla strony rosyjskiej wariant osobnych wizyt byłby najbardziej korzystny z punktu widzenia organizacji uroczystości".
Czas pokazal,co oznacza "wariant najbardziej korzystny".
Wizyty rozdzielono. Putin i Tusk wylądowali w Smoleńsku 7 kwietnia. Oczywiście, nie było mgły, ale to nie jest jedyna różnica - lotnisko BYŁO PRZYGOTOWANE ...
Gdyby było tak samo przygotowane na wizytę 10 kwietnia i samolot rozbiłby się mimo to, trudniej byloby dywagować o winie Rosjan, o spisku ...
Gdyby było tak samo przygotowane na wizytę 10 kwietnia i samolot rozbiłby się mimo to, trudniej byloby dywagować o winie Rosjan, o spisku ...
Ale ono, po wizycie zaprzyjaźnionych premierów, ZOSTAŁO ZDEMOLOWANE.
Marcin Wojciechowski konkluduje:
"Po katastrofie można oczywiście mówić, że gdyby nie dwie wizyty, to do tragedii by nie doszło. Ale to myślenie ahistoryczne, zakładające wiedzę post factum, której nikt nie miał przed 10 kwietnia."
Czy aby na pewno? Czy strona rosyjska nie wiedziała jak będzie przedstawiał się stan wyposażenia lotniska podczas obu lądowań? Tu nie chodzi o to, że przyczyną katastrofy były dwie wizyty. Dwie wizyty pozwoliły na stworzenie dwóch skrajnie różniących się sytuacji - w jednej z nich łatwiej było popełnić błędy. Błędy - nawet drobne - w takich warunkach musiały przynieść skutki tragiczne. Można nazwać to brakiem wyobraźni, zaniechaniem.
Można również inaczej, przeciwnie - podziwiać precyzję i trafność wyboru wariantu najbardziej korzystnego z punktu widzenia ...


Komentarze
Pokaż komentarze