Nie jestem ekspertem lotniczym. Serdecznie gratuluję kapitanowi Wronie, całej załodze i wszystkim pasażerom. Bardziej interesuje mnie jednak fakt, dlaczego w samolocie wykonującym rejs nad Atlantykiem doszło do awarii głównego układu hydraulicznego. I czy nie lepiej z tą usterką było lądować w USA, skoro ujawniła się 30 minut po starcie, niż lecieć kilka tysięcy kilometrów do Polski. Warto już dziś zacząć stawiać te pytania, a nie spychać je na drugi plan pod hasłem "mamy najlepszych pilotów na świecie"- pisze MN.

Ja też nie jestem ekspertem, ale spróbuję odpowiedzieć na pytanie postawione w tytule artykułu Wojciechowskiego: może kapitan Wrona wiedział, co robi - dlatego nie zawrócił.
W "Telewizji Trwam" o locie i lądowaniu opowiadał pasażer: redemptorysta Piotr Chyła.


Komentarze
Pokaż komentarze