W stanowisku czytamy, że stosowanie "antykoncepcji doraźnej" to grzech ciężki. W przeciwieństwie do usunięcia ciąży stosujący pigułkę nie zostaje jednak eksomunikowany. "Ze względu na brak pewności zapłodnienia i poronienia warunki [ekskomuniki] nie są spełnione" - relacjonuje GW.
Czytam komentarze pod doniesieniem i nadziwić się nie mogę. Większość oburzonych, to nie-katolicy. Dziwnym jednak wzmożeniem się wykazują ...
Lęk przed karami piekielnymi ich trwoży.
Cóż obchodzi WAS, jakie konsekwencje dla swoich owieczek gotują pasterze, tym bardziej, że nie są to kary pieniężne lub - nie daj boże - fizyczne (pręgież, batożenie, dyby itp.). To są wyraźne objawy nerwicy antyreligijnej.
Drugą, bardziej niepokojącą reakcją jest oburzenie agnostyków i ateistów połączone z deklaracją: to ja od jutra po 6 pigułek dziennie będę łykać!
A jeśli biskupi ogłoszą pewnego dnia, że połykanie tłuczonego szkła, gwoździ i pinezek karą piekielną grozi? Ile zdołacie połknąć następnego dnia i przeżyć?


Komentarze
Pokaż komentarze