Wspominając Solidarność sprzed 30 laty mówi się zwykle o odważnych. Ale w tym związku było 10 mln ludzi, wszyscy nie byli odważni - wstąpili też ludzie dotąd pokorni, bojący się władzy, chodzący potulnie na pochody 1 maja, chodzący potulnie na wybory, należący do partii, karierowicze itd. Oni robili to wszystko, ale najczęściej wiedzieli, że komuna jest "nazywaną socjalizmem okupacją rosyjską", jest zniewoleniem itd itd. A jak wiedzieli to wszystko prywatnie, ale zachowywali się publicznie tak, jak gdyby nie wiedzieli, tak, jak gdyby komuna była przodującym ustrojem, to oni gardzili sobą, choć nieraz buńczucznie udawali przed samym soba, że są bardzo dzielni. I oto gdy oni zaczęli się masowo zapisywać do Solidarności, a łatwiej było, bo wokół wszyscy spoglądając jedni na drugich zapisywali się, a "my" jest silniejsze niz "ja", to oni tym zapisywaniem się wypowiedzieli prawdę. Prawda brzmiała: "Komuna nie jest przodującym ustrojem. Komuna jest zła i wstrętna". Człowiek żyjący w kłamstwie, odczuwa niesamowitą radość, gdy po latach odważy się wypowiedzieć prawdę. Jest uskrzydlony. Oto on, który spadł na dno kłamstwa i konformizmu, wraca na wyżyny, wyżyny prawdy i wolności - wraca do stanu odpowiadającemu godności człowieka.
374
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (54)