Jak można sie dowiedzieć np z książek Józefa Zielińskiego "Pamięci lotników wojskowych 1945-2003", lub z Przemysława Semczuka "Zatajone katastrofy PRL", w lotnictwie wojskowym zginęło w Polsce bez wojny między 1945 i 2003 ponad 600 lotników wskutek rozbicia się ponad 450 samolotów. Za PRL to ukrywano. Nie wiem czy to dużo czy mało, nie wiem ile winy awaryjnych maszyn radzieckich (sowieckich), ile pomyłek pilotów.Nie mam danych porównawczych dla wojsk lotniczych innych krajów używających maszyn radzieckich, oraz innych krajów używających maszyn produkowanych na Zachodzie. Ale wiem, że rocznie rozbijało się prawie 10 samolotów. Czyli rozbicie się samolotu wojskowego nie jest (nie było?) u nas sensacją i rzadkością, lecz czymś dość niestety częstym, powszechnym, czymś z czym należało sie liczyć - ale, jak pisałem, było zarazem rzeczą ukrywaną. Na tym tle, i tylko na tym tle, niczego tu nie lekceważę, również i ta ostatnia, niesłychanie bolesna i pod innymi względami niebywała katastrofa, może być widziana jako "zwyczajność".
487
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (3)