"Nisko rosną drzewa narodów zależnych, niedużych. Jeśli świat nie interesuje się tym, co one mu proponują, to także dlatego, że wie, jak ograniczone są ich możliwości. Gorycz tej prawdy, ale trzeba ją przyjąć do wiadomości. I nie skamleć o przyjęcie do klubu możnych. I tak nic z tego nie wyjdzie."
Taką myśl znalazłem w zapomnianej książce ["Krakowskie Przedmieście pełne deserów"] zapomnianego autora [Adolfa Rudnickiego]. Można dodać, że gdy narody nieduże przestają skamleć i myśleć, co o nich "świat" czy narody duże pomyślą, przestają wiecznie doganiać i małpować "świat" kształtowany przez narody duże, wówczas idą własną drogą i mogą stać się duże. Tak z nami było w okresie "Solidarności" - pisano o nas i mówiono wszędzie jak o narodzie wielkim.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)