trescharchi trescharchi
861
BLOG

SLD "gra trupami"?

trescharchi trescharchi Polityka Obserwuj notkę 8

Pobieżne rzucenie okiem na eseldowski projekt uchwały Sejmu odnoszący się do "kwestii Smoleńskiej" napawa człowieka pewnym optymizmem. Mamy zatem ogólnikowe, ale w gruncie rzeczy przyzwoite apele o uspokojenie emocji i zakończenie niszczącego Państwo konfliktu jednej opcji z drugą opcją. Gdyby takowy pomysł poddali pod rozwagę dajmy na to rektorzy uczelni wyższych - wszystko to brzmiałoby jako autentyczna troska o Kraj. Ponieważ jednak do wyciszenia nawołują politycy, rzecz należy traktować ze zrozumiałą podejrzliwością, a intencje towarzyszące powstaniu projektu - przeanalizować dokładnie pod kątem hipokryzji i nabijania "punktów sondażowych". Brzmi makiawelicznie, ale taka jest ta niedojrzała Polska polityka - nawet z tragedii 96 osób potrafi zrobić widowisko, a media wszelkiej maści gaszą szalejący pożar benzyną.

Już sam fakt, że posłowie (z których wiele nazwisk widujemy w Sejmie od więcej niż dekady) wychodzą z założenia, iż Polska scena polityczna potrzebuje specjalnej uchwały, nawołującej do ostudzenia rozpalonych głów jest przyznaniem się do porażki - taką oto stworzyliśmy sobie dwudziestoletnią demokrację, w której przyzwoitość, kulturę i szacunek dla oponentów trzeba wymuszać przepisami. Oczywiście, winę za istniejący stan rzeczy i zdziczenie dobrych obyczajów ponosi przebogata lista nazwisk "wybrańców Narodu" - na której to liście odnajdziemy także personalia sygnatiaruszy powyższego projektu. A zatem jednak hipokryzja numer jeden, podana w "zatroskanym" i "przejętym" sosie własnym.

Imponuje mi postawa pani Małgorzaty Szmajdzińskiej - wdowy po przecież lewicowym polityku, ba, człowieku bardzo w SLD się liczącym. Wraz z kilkoma innymi wdowami, niezależnie od sympatii politycznych ich zmarłych mężów - stara się bez rozgłosu, bez górnolotnego pustosłowia, wreszcie bez sondażowej emfazy - skłonić Polskich (apolitycznych) naukowców do rzetelnego wyjaśnienia całej tragicznej sprawy 10 kwietnia. I tym niezłomnym kobietom, których musi bać się Donald Tusk (warto tu przytoczyć słowa jednej z wdów, która stwierdziła, że wolałaby, by był to zamach, niźli efekt kryminalnego bałaganu w Państwie) rzecz może się udać - o ile oczywiście głos ekspertów Uniwersytetu Warszawskiego, pracujących nad ostatnimi chwilami "Tutki" zdoła się przebić przez medialną histerię obliczoną na wkładanie kija w mrowisko i zwiększanie nakładu.

Jakże więc musi czuć się pani Szmajdzińska, gdy "przyjaciel" jej męża, Leszek Miller a priori, przed zakończeniem wszystkich śledztw w ogólnopolskim radio wydaje wyrok - winni są ci, którzy zginęli? Jak muszą czuć się wdowcy po śp. Jolancie Szymanek-Deresz i śpi. Izabeli Jarudze-Nowackiej? Niczym w taniej komedii bulwarowej na przedmieściach Paryża SLD krzyczy "gwałcą, gwałcą" - wskazując oskarżycielskim palcem Platformę i PiS. Jakoś umyka im, że takimi wypowiedziami jak Millera - a i wieloma innymi - sami skutecznie dodają oliwy do ognia, powtórzmy to jeszcze raz bo trzeba, niszczącej Państwo kłótni Smoleńskiej. A zatem jednak hipokryzja numer dwa, podana tym razem w sosie własnym pod tytułem: "no cóż, oni się wadzą, a myśmy ponad to".

Na sam koniec zaś zostawiłem hipokryzję numer trzy - chyba największą, a w każdym razie najbardziej nieczułą i najbezczelniejszą. Czytamy przeto w projekcie uchwały, że i lewica straciła 10 kwietnia "trójkę fantastycznych liderów". Co do tego pełna zgoda. W żaden jednak sposób nie sposób pojąć wobec - mniemam, że autentycznego - żalu po stracie dlaczegóż SLD w omawianym projekcie chce Sejmowego uznania raportu Millera jako wiarygodnego opisu przyczyn i przebiegu tej tragedii. Jasne, w myśl partykularnych interesów partyjnych można coś takiego proponować, niemniej zmuszać powagę (fakt, że nieustannie kompromitowaną) Izby Niższej do oficjalnego firmowania czegoś, co - delikatnie mówiąc - mija się z prawdą, to duża przesada. Już nie wspominając o wypowiedziach prominentów SLD po opublikowaniu raportu (z tego co wiem, do dzisiaj trwa on w formie niezmienionej, zatem...?) - gdzie stronę rządową mieszano z błotem, wznoszono larum, Napieralski krzyczał o koniecznej dymisji Klicha (a dziś bezrefleksyjnie mija się z nim na parlamentarnych korytarzach), a Kalisz domagał się postawienia Arabskiego przed Trybunałem Stanu.

Dziś to samo SLD, z tymi samymi nazwiskami jako swoją forpocztą, domaga się w projekcie, by "wzmocnić rząd" w kierunku zwrotu wraku samolotu. Rząd, w którego gabinecie znajduje się człowiek, którego wypadałoby w myśl słów lewicowych działaczy pociągnąć do najwyższej politycznej odpowiedzialności.

Też "gracie trupami", drodzy posłowie i senatorowie z SLD. Też przebieracie nogami, byleby jak najszybciej zbić kapitał polityczny na tragedii 96 ludzi. A robicie to w sposób dla uczciwego, honorowego człowieka nie do przyjęcia - ubierając się w piórka ludzi nawołujących do ogólnopolskiej zgody. Jeśli w waszym mniemaniu jesteście "ponad" dwie zwalczające się strony, to muszę was rozczarować - jesteście co najmniej tacy sami, o ile nie gorsi.

trescharchi
O mnie trescharchi

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (8)

Inne tematy w dziale Polityka