trescharchi trescharchi
1726
BLOG

Głodne kawałki Donalda Tuska.

trescharchi trescharchi Polityka Obserwuj notkę 23

Premier zechciał zrobić wszystkim Polakom prezent przed wielką, jakże potrzebną dla Naszej kwitnącej gospodarki (musi troszkę wyhamować, inaczej się przegrzeje z dobrobytu) majówką. Nie wiadomo, czy prezent ów jest pochodną jego wrodzonej dobroci, interwencji Ostachowicza czy wpatrywania się w sondażowe słupki, na których nie dzieje się najlepiej, a Nasz rząd wciąż wierzy - ewenement na skalę światową - iż poważną politykę robi się właśnie w oparciu o wyniki ankiet na "reprezentatywnych grupach Polaków".

Wprawdzie prezent nie obejmie czasowo powyższej wielkiej majówki - zaczyna swój bieg dopiero od jedenastego dnia maja - ale i tak należy docenić intencje. Naturalnie, co bardziej złośliwi mogliby wydziwiać, że lepiej byłoby obniżyć nieco horrendalne (w relacji średnia pensja - opłata za litr) ceny paliw, ale wiadomo, każdemu, zwłaszcza w Polsce, nie dogodzisz. Premier przeto ogłosił, że obniży o połowę (bez kozery!) opłaty za przejazd tymi autostradami, gdzie jeszcze Państwo ma coś do gadania. Te zarządzane przez fachowe oko byłych ministrów (patrz Stalexport i dziejowa rola pana Wąsacza) dalej będą kosztowały tyle co obecnie, albo i drożej - przy czym zupełnie obojętne jest, czy akurat są remontowane, czy nie.

Premier staje przed dziennikarzami, jego umęczona walką o "Naszą" Polskę twarz rozjaśnia się rzadkim w tych trudnych czasach uśmiechem i słychać słowo objawione: "po długich obliczeniach i rozmowach z ministrem finansów...". Stop. Panie premierze, biorąc pod uwagę, że minister finansów pańskiego rządu oblicza wpływy do budżetu Państwa na podstawie czegoś, co jeszcze nie działa (system fotoradarów), wszelką matematykę z tym londyńskim "fachowcem" traktować należy co najmniej z przymrużeniem oka. Ale doceniamy, że nie wziął pan całego splendoru na siebie - tylko wielkodusznie dzieli się nim z Rostowskim, kompromitującym się wypowiedziami publicznymi przez ostatni tydzień, jak nie dłużej.

Potem - co staje się już nową, świecką tradycją w Polsce pod rządami Partii Miłości - następuje obietnica z gatunku mglistych, roboczo zwana "no bardzo byśmy chcieli, intencje są, ale to jeszcze zobaczymy". Tym razem rozchodzi się o to, że minister Nowak negocjuje z prywaciarzami od autostrad, by i oni obniżyli swoje ceny. Zważywszy na to, iż minister Nowak podczas ostatnich "negocjacji" z podwykonawcami na A2 kłamał im w żywe oczy i do dziś nie oberwał za to po łapach, również i tym rozmowom nie wróżę powodzenia - firmy zarządzające autostradami to grube ryby, których żadne piękne słówka i słodkie kłamstewka uroczego Sławomira nie zmuszą do zmiany zdania.

A wreszcie coś, co jest kolejnym śmiesznym, ale i ordynarnym w gruncie rzeczy dowodem na to, jak głęboko w poważaniu ma Nas "wadza" Platformy Obywatelskiej, zwłaszcza w dobie Internetu, gdzie wszystkie wiadomości sprawdzić można w trymiga. Tak, panie premierze, to już nie PRL, gdzie kłapouchy Urban mógł wcisnąć Narodowi każdą blagę. Tusk stroi się w piórka władcy łaskawego - ot, że miał taki kaprys ulżyć zmęczonemu społeczeństwu. Nie wspomina natomiast o tym, że to Unia Europejska zmusiła Nas do obniżenia cen (raz przynajmniej zrobiła coś w zgodzie z interesem nie biurokratów, a zwykłych ludzi), bo z punktu widzenia Brukseli zakrawa na bezczelność, że to Państwo Polskie zarabia na drogach, które powstawały za pieniądze unijne dla poprawy życia Polaków.

Gdyby zatem Tusk opłat nie zmniejszył, Polska musiałaby zwrócić - gigantyczne, trzeba przyznać - środki z powrotem do unijnej kasy. W żaden sposób nie przeszkadza to Tuskowi giąć się w ukłonach i pokazywać społeczeństwu swoją wielkoduszną twarz. I swoje wielkie serce dobrego cara, rozumiejącego potrzeby własnego głupiutkiego Narodu, bo gdzieżby Polacy byli, gdyby nie troskliwa opieka Platformy Obywatelskiej?

trescharchi
O mnie trescharchi

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (23)

Inne tematy w dziale Polityka