trescharchi trescharchi
490
BLOG

Przyjaciele Rosjanie grożą palcem.

trescharchi trescharchi Polityka Obserwuj notkę 3

Ktoś śledzący uważnie niedawną historię stosunków NATO-Rosja mógłby wyciągnąć nader słuszny wniosek, że jest bardzo dobrze, jak jeszcze nigdy nie było. Dowodów na to, że członkowie Paktu odnoszą się do Moskwy życzliwie znajdzie się bez liku - ot, choćby bezrefleksyjne i bezwarunkowe zezwolenie na pozostawienie rozbitego samolotu wojskowego NATO na terytorium rosyjskim. Wraz z oddaniem śledztwa i zaaprobowaniem wyników prac tamtejszej komisji. Zresztą, wspomniany Kraj z NATO tak bardzo przejął się swoją prometejską rolą doprowadzenia do wiecznej przyjaźni z Rosją, że jego najwyższe władze zdecydowały się w sprawie pewnej katastrofy lotnicznej (rzeczonego samolotu wojskowego NATO z generałami NATO) rozmawiać z Kremlem ponad głowami Sojuszu. Idylla.

Co do samych Rosjan, to z góry wiadomo - z jednej strony "wsio charaszo", poklepywanie po plecach w pięknych okolicznościach przyrody sopockiego molo, a z drugiej to trzeba im zazdrościć, bo pojmowania racji stanu Nasze obecne władze mogłyby się od Rosjan uczyć z rozdziawioną gębą słabych, dwójkowych żaków. Dlatego też nie dziwota, że kiedy cała wierchuszka rosyjskiej armii spotyka się na konferencji (warunek wstępu - od 8 kg orderów wzwyż) z antyszambrującymi przybyszami z Zachodu, ostre słowa muszą paść, wszak mając za plecami mury Kremla przyjaciele ze Wschodu nigdy nie bawią się w gładkie dyplomatyczne gierki, jeno walą prosto z mostu. Rosjanie bowiem bardzo pewnie czują się na swoim terenie - pozostałość mentalna z czasów sowieckich - i z góry zakładają, że każdy gość nadjeżdża giąć się w ukłonach i błagać o życzliwość (wliczając w to oczywiście "przyjaciół", których zasięg samolotu zmusza do "międzylądowań" podczas podróży międzynarodowych). I takowe ostre słowa naturalnie padły.

Poszło o to co zwykle, czyli o tarczę antyrakietową. Amerykanie utrzymują, że jest to broń defensywna, Rosjanie twierdzą zupełnie odwrotnie i uważają ją za zagrożenie dla ich potencjału nuklearnego. Cóż, wedle większości raportów i opracowań, stan dbałości o zasoby broni atomowej po upadku Związku Radzieckiego jest tak dramatycznie niski, że największym zagrożeniem dla potencjału nuklearnego Rosji jest sama Rosja. Niemniej - wyorderowani żołdacy machają szabelką i nie wykluczają - słowami swojego szefa Sztabu - "działań prewencyjnych destabilizujących funkcjonowanie tarczy", cokolwiek może to oznaczać. Zapewne ma to jakiś związek z rakietami Iskander, beztrosko montującymi się niedaleko Bogu ducha winnych Giżycka, Ełku i Gołdapi.

Z przyczyn geograficznych leżymy jako Państwo tu, gdzie leżymy i nigdy nie będziemy mogli pozwolić sobie na rozkoszną szwedzko-szwajcarską neutralność. Zawsze będzie jakaś strona, która zacznie od Nas wymagać jasnego opowiedzenia się. Zaś pod płaszczykiem dyplomatycznych uśmiechów i wspólnych konferencji, uścisków rąk i pozowania do zdjęć dwaj wielcy tego świata nadal prowadzą ze sobą bezlitosną, a niewypowiedzianą wojnę, od uczestnictwa w której nie uda się Nam wymigać. Dlategóż dziwi i nieco przeraża stanowisko Polskich polityków. Brak jest jasnej, konkretnej wizji tego, którą stronę zechcemy poprzeć i jakie korzyści możemy z tego wyciągnąć dla swojego Państwa. Jak na razie dominuje kusząca, ale nierealna wizja "zjeść ciastko i mieć ciastko" - dlatego bezkrytycznie zgadzamy się (ba, błagamy!) o tarczę antyrakietową, a z drugiej strony premier i prezydent wszem i wobec rozpowiadają, jak doskonałe stosunki mamy z Rosją i jak wiele problematycznych spraw udało się dzięki polityce ustępowania załatwić.

Siejemy więc bez opamiętania na wszystkie strony, podlewamy zbiory masą górnolotnych słów i spotkań na szczytach, a owoców trochę brak. Nie ma przełomu w sprawie wiz - co nie przeszkadza Radkowi Sikorskiemu powrócić z uśmiechem zza Oceanu i rozpowiadać beztrosko, jak wspaniałe został ugoszczony. Nie ma przełomu katyńskiego - miast tego mamy kolejne skandaliczne ustalenia rosyjskich prokuratur i ostentacyjne świętowanie rocznicy wymordowania Polskiej załogi na Kremlu, żeby już nie wspominać o pęczniejącym problemie tzw. obławy augustowskiej. Rząd zaś stoi w rozkroku który coraz bardziej będzie przypominał szpagat. I lepiej jest dlań rozdmuchiwać wyrwane z kontekstu słowa jednego z polityków opozycji o wojnie z Rosją, zamiast podumać nad dalekosiężnym planem rozgrywki dyplomatycznej z dwoma zwaśnionymi stronami.

Droga jest jedna - jesteśmy (aż chciałoby się użyć słowa: skazani) w sojuszu z Ameryką i tego musimy się trzymać. Czy tego chcemy czy nie, Rosjanie są Naszymi konkurentami - gospodarczymi i politycznymi. Mimo całej agentury wpływu i spenetrowania wywiadowczego nadwiślańskiego kraju również Rosjanie uważają Nas za państwo nieprzyjazne. I - jak widać w sprawie rakiet Iskander - dla obrony swoich interesów i swojego twardego image'u potrafią powiedzieć i zrobić wszystko. Zaś gdyby oceniać Rosję na podstawie tego, co plotą o niej Tusk i Komorowski, mielibyśmy do czynienia z miłym, jowialnym państwem wprost uwielbiającym Polskę i Polaków, gotowym nieba Nam uchylić za odsunięcie od władzy tych jątrzących Kaczyńskich.

Trzeba skończyć z tą "teletubisiową" retoryką pełną różu i przesłodzenia - trzeba wreszcie zdać sobie sprawę, że Rosja jest graczem bezwzględnym, niebezpiecznym i nieprzyjaznym, dla której Polska nic nie znaczy - wszak w ichniejszej generalicji wciąż pełno jest ludzi, co pamiętają doskonale, jaką pustynią atomową miał być PRL w planach Układu Warszawskiego. Sądzą Państwo, że taką mentalność da się zmienić?
Nieprzypadkowo na Kremlu najbardziej poważano dwóch władców Polski - Piłsudskiego i Gomułkę. Ludzi, którzy doskonale rozumieli, jak trzeba z Rosją rozmawiać. Twardo, niekiedy brutalnie i wulgarnie, zawsze z podniesioną głową i z tym co w sercu to na języku. Wtedy i tylko wtedy Rosjanin potrafi poważać swojego partnera.

Także mając wiedzę o tym, jak zachowują się Tusk i Komorowski, sami sobie Państwo odpowiedzcie na pytanie, cóż też się o nich na Kremlu sądzi. A z mojej strony przypominam, że zbyt mocny szpagat prowadzi do bardzo bolesnych obrażeń.

trescharchi
O mnie trescharchi

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka