trescharchi trescharchi
1507
BLOG

Świat fantazji Bronisława Komorowskiego.

trescharchi trescharchi Polityka Obserwuj notkę 12

Pan prezydent - co wiadomo od dawna - jest prawdziwą kopalnią anegdot i bon-motów. Z iście sarmacką fantazją, podrkęcając wąsa, raz po raz przekonuje Nas o tym, że może politykiem nie jest za skutecznym, ale czego jak czego - dowcipu nigdy mu nie brakuje. W każdej sytuacji, od dożynek w Spale, przez Budę Ruską po zaciszne gabinety Białego Domu Nasz prezydent jest dokładnie taki sam - autentyczny, błyszczący niewymuszonym, jowialnym dowcipem. Najlepsze dowody swojego iście Monty Pythonowskiego poczucia humoru dał oczywiście nominując na odpowiedzialne stanowiska choćby generała Kozieja lub profesora Nałęcza. Naturalnie gdyby medialna lupa była skierowana na prezydenturę Komorowskiego z taką samą złośliwą wnikliwością jak na śp. Lecha Kaczyńskiego, wielu nieprzekonanych zatęskniłoby za tym wyśmiewanym w mediach człowiekiem, ale to akurat temat na zupełnie inną notkę.

Prezydent wpadł z gospodarską wizytą w okolice dawnego COP-u, uświetniając swoją osobą obchody okrągłej rocznicy powstania tej wielkiej inwestycji Polski międzywojennej. Zasadniczo w takich wizytach nie ma nic złego, wręcz przeciwnie - jeśli poprowadzone są z sensem i głową stają się dla społeczności lokalnej cennym sygnałem, że (od wielkiego dzwonu, ale jednak ) Warszawa jakoś się nimi interesuje. Ale, jak powiadam - jeśli prowadzone są z sensem. Wszyscy - od prawa do lewa sceny politycznej - zgodzą się najpewniej, że prezydent Komorowski wielkim mówcą nie jest, a jego przemówienia publiczne ociekają truizmami i oczywistościami i wyjątkowo słuchacza męczą - nawet jeśli umówimy się, że przemówienia publiczne z definicji poprawności politycznej nigdy nie są zbyt ciekawe.

Małe piwo, jeśli prezydentowi podetknie się pod nos przemówienie na kartce. Wówczas przeczyta, sprawa zamknięta, zapraszamy na catering (bigos!) i szampana z uściskami dłoni. Gorzej, jeśli Komorowski decyduje się improwizować - wówczas niestety powiada takie rzeczy, że głowa mała. W Skarżysku - Kamiennej nie było inaczej. Ze słów prezydenta kierowanych do zaproszonych gości dowiedzieć się przeto mogliśmy, że cała Europa zazdrości nam bolesnego i skutecznego programu reform (jakich? już zdążyli pozazdrościć emerytur po 67 roku życia?), dzięki którym rozwijamy się lepiej od wszystkich krajów Unii Europejskiej. Tu można wtrącić, że Komorowskiemu najpewniej rozchodziło się o tymczasowy wzrost związany z inwestycjami na Euro, które jednak już się skończyło, a tempo budowy dróg najpewniej znacząco zwolni.

Niemniej : zdaniem prezydenta Nasz oszałamiający wzrost gospodarczy (przy jednoczesnym braku długu publicznego i śladowym bezrobociu, zapomniał dodać jedynie przez skromność) jest czymś porównywalnym z całą ideą COP-u. Podczas wizyty w zakładach zbrojeniowych "Mesko" dodał również, że wojsko Polskie jest w tym momencie "wyjątkowo nowoczesne" a całkiem niebawem czeka Nas program modernizacji Marynarki Wojennej (być może pod kryptonimem "Gawron"). Pan prezydent dowiódł także swojej religijności (co może poróżnić go z jego przyjacielem - apostatą), zapowiadając, że kwiaty którymi został obdarowany przekaże do sanktuarium Matki Boskiej Ostrobramskiej, dla "najpiękniejzej i najbardziej kochanej Matki Bożej".

Wiadomo, że wizyty gospodarskie mają swoje prawa. Trzeba się uśmiechać, trzeba tryskać urzędowym optymizmem i zapewniać, że jest dobrze, a będzie jeszcze lepiej. Można więc rozgrzeszyć Komorowskiego do pewnego stopnia, gdyby nie sprzedawanie aż tak ordynarnych "głodnych kawałków" słuchającym go ludziom. Nie wiadomo nawet, jak nazwać jego postępowanie - mydleniem oczu? Przecież każdy średnio rozgarnięty Polak, dotknięty narastającymi problemami dnia codziennego, nawet mimo propagandy sukcesu serwowanej w TVN, wie, w jakie ciemne czeluście zmierza Nasz Kraj. Przecież samorządowcy - chyba jak nikt inny - najlepiej wiedzą jak fatalna jest sytuacja finansów publicznych. Może więc to myślenie życzeniowe? Ktoś powie - cóż w Naszej konstrukcji politycznej może prezydent, jak nie wypowiadać swoje pragnienia, na które i tak nie ma żadnego wpływu? I ten ktoś będzie miał rację : zatem mamy prezydenta mitomana, który - w co wolę wierzyć - nie jest świadomy wagi gigantycznych problemów, z jakimi musi uporać się Nasz Kraj. Lepiej mieć głowę Państwa nieświadomą, niż cynicznie oszukującą ludzi, nieprawdaż?

trescharchi
O mnie trescharchi

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (12)

Inne tematy w dziale Polityka