trescharchi trescharchi
1575
BLOG

Prezydent Chorzowa kupuje, czyli brak zasad pierwszą zasadą.

trescharchi trescharchi Polityka Obserwuj notkę 0

Chorzów to nader zacne miasto na Górnym Śląsku. Jest tu wicemistrz Polski w piłce nożnej, jest...hm...jest jeszcze dużo ciekawych rzeczy, aż zachęcających do odwiedzenia tej miejscowości. Pewną atrakcją został całkiem niedawno prezydent Andrzej Kotala (PO) - który zdecydował się umeblować na nowo swój urząd. Jego prawo, a i efekt tzw. "nowej miotły" (rządzi od 2010 r., także dość krótko biorąc pod uwagę wiele kadencji poprzednika) pewnie zadziałał. Żeby była jasność - nowego fotela w miejsce wysłużonego, skrzypiącego krzesła na kółkach nie dostanie tyrająca pani Krysia z wydziału edukacji. Wypasione meble (koszt : 22 tysiące) otrzymają wyłącznie prezydent i jego zastępcy.

Z pozoru - sprawa błaha, w końcu tzw. "cele reprezentacyjne" usprawiedliwiają wszystko; trudno skąpić prezydentowi na skórzane kanapy, na drogie alkohole i kubańskie cygara jeśli przekonuje, że w gabinecie przyjmuje poważnych gości i wiadomo - jak cię widzą, tak cię piszą. Na meble ogłoszono zgodny z prawem przetarg, wyszczególniając, cóż też imć Kotala do swojej autoprezentacji konkretnie potrzebuje. Przetarg przeprowadzany był dwukrotnie, a za drugim razem do gry włączyła się firma, która zaoferowała (ach te przepisowe meandry) najniższą cenę. Przelewy poszły, auta dostawcze przyjechały, pan Felek przypilnował, by skórzana tapicerka nie zarysowała gdzieś o kant windy. Wydaje się, że wszystko jest ok.

Żyjemy na szczęście - a dla lokalnych "królików" na przekleństwo - w epoce wszechobecnej informacji. Internautom nie zajęło długo czasu przekopanie się przez poprzednie oświadczenia majątkowe prezydenta, w których jak byk stało, że w tejże zwycięskiej firmie pełnił funkcję prezesa zarządu, ciesząc się w dodatku 95 procentami udziałów.  Gdy rozpoczął pełnienie funkcji publicznych - przepisał swoje udziały na córkę, władającą firmą meblową po dziś dzień, i, jak się okazuje, władającą tak dobrze, że aż da się radę wygrywać przetargi w mieście rządzonym przez tatę. Można? Można.

Chorzowianie nieco się zbulwersowali. Kwota nie jest wprawdzie - jak na budżet miasta - zbyt wielka, ale bardziej rozchodzi się o etykę i zasady. Wprawdzie urzędnicy przekonują, że prezydent nie miał żadnego wpływu na proces przetargowy, jednak niesmak pozostał. Niby wszystko jest w zgodzie z przepisami, ale czy na pewno jest w zgodzie z przyzwoitością?

Doprawdy, nie rozchodzi się tu nawet o to, że prezydent Kotala jest członkiem PO - jego ścieżka zawodowa wyraźnie wskazuje, że odnalazłby się w każdej partii będącej aktualnie u władzy. Przed prezydenturą został przez swoje ugrupowanie "rzucony" (jako "z zawodu dyrektor") na stanowisko dyrektora największego parku na Śląsku, Parku Kultury. Porządził tam dwa lata, a Chorzowianie okazali się ludźmi nie pożądającymi naturalnej przyrody i odpoczynku pod drzewami - bowiem, gdyby gremialnie się do tegoż Parku przeszli, zobaczyliby na własne oczy efekty zarządzania partyjnego nominata, a wówczas raczej nie zdecydowaliby się powierzyć swojego miasta takiemu "gospodarzowi". Na marginesie - dziś Parkiem rządzi kolejny, jeszcze bardziej amatorski partyjny nominat PO (niedoszły prezydent Katowic, który dostał to stanowisko na pociechę, głównie z powodu więzi rodzinnych z europosłem Olbrychtem), ślicznie dryfując w stronę popularnego tryptyku : bród, smród i ubóstwo.

Nie rozchodzi się o przynależność partyjną, tylko o rozpasanie takowych powiatowych "królików". Z Warszawy tego albo nie widać, albo przymyka się na to oczy (bo przecież każdy polityk musi budować sieć klientów, nieprawdaż?), a tymczasem jest to rak, który toczy całe Polskie społeczeństwo obywatelskie, podważa zaufanie Obywatela do urzędnika i sprawia, że na forum lokalnym (co ma przełożenie na forum Krajowe) zwycięża tani populizm i obietnice gruszek na wierzbie, bo lokalni politycy w większości czując swoją bezkarność (ludzie nie chcą i nie potrafią powiedzieć : sprawdzam) skłonni są obiecać wszystko. Tak samo postępują "królikowie" z PO, z PiS, z SLD, etc., etc. Inicjatywy obywatelskie, społeczna aktywność, organizacje pozarządowe - nawet jeśli mają dobre, konkretne pomysły na rozwój miasta, są albo spychane na bok, albo ich idee są podbierane i przedstawiane jako swoje.

Będzie tak dopóki partie się nie zreflektują, i nie zaczną stawiać na ludzi wywodzących się ze swoich społeczności lokalnych, którzy nie zamkną się od razu w urzędniczej wieży z kości słoniowej, a firmy ich bliskich nie będą wygrywać przetargów na meble. Wierzę, że przykład referendum w Bytomiu będzie sygnałem dla ludzi, że mają asa w rękawie i mogą z niego skorzystać. Bo, jak widać - prezydent sąsiadującego z Bytomiem Chorzowa wniosków z gniewu społeczności nie wyciągnął żadnych.

trescharchi
O mnie trescharchi

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka