Gdy się człowiek spieszy, to się diabeł cieszy. Głosi tak stare przysłowie i jest w nim wiele racji, chociaż z drugiej strony - obserwując z dołu to, co wyprawia Donald Tusk z Polską, Książę Ciemności i tak zaciera ręce. Zresztą nie tylko Donald Tusk, bo robienie (dla przykładu) medialnego, żenująco - śmiesznego cyrku z aktu apostazji jest specjalnością innego "polityka". Na szczęście całe te publiczne brednie wyszły Palikotowi bokiem i może sondażowe dołowanie powstrzyma innych "efekciarzy" przed robieniem polityki w taki dziwaczny sposób. Wracając do przysłowia - pamiętają Państwo, w jakim tempie - zadziwiającym, jak na rząd pełen leni i obiboków - uchwalano przedłużenie wieku emerytalnego? No, gdyby wszystkie ustawy przepychano w ten sposób, już dziś dogonilibyśmy co najmniej Portugalię, a może i dobijalibyśmy do Hiszpanii. Niestety, był to jednorazowy wyjątek.
Niestety z kilku przyczyn - przede wszystkim z takiej, że zmiana napisana na kolanie i uchwalona na chybcika okazała się - to żadna niespodzianka - bublem i powodem do poruty dla wszystkich pożal się Boże "fachowców" uczestniczących w tym legislacyjnym cyrku. Z całym szacunkiem dla kumaków, ale tryb wdrażania tej "reformy" przypominał właśnie uchwalanie ustawy o okresie ochronnym dla kumaka, nie ustawy o pierwszorzędnym znaczeniu dla Polski i Polaków. Donald Tusk zapłacił za to spolaryzowaniem społeczeństwa i oburzeniem społecznym - i będzie jeszcze płacić. Ale skoro podjął takie sondażowe ryzyko (nawet będąc przymuszonym przez Zachód i fatalną sytuację finansową Polski, za którą ponosi dużą odpowiedzialność) - mógł chociaż zrobić to dobrze. Wolniej, a mądrzej. Niestety - po raz kolejny mamy dowód na zupełną amatorkę rządzących Nami ludzi.
Rząd zapomniał o zmianie pewnych istotnych przepisów, które wobec tego obowiązują dalej - i tak, mimo, że na papierze mamy pracować do 67 roku życia, to przedstawiciele niektórych zawodów (wykładowcy, samorządowcy, służba cywilna - mimo obietnic o zwijaniu administracji, ta się rozwija w najlepsze, toteż to wcale niemała grupa zawodowa) wedle tychże przepisów mogą zostać zwolnieni z pracy po ukończeniu 65 roku życia. To oznacza ni mniej, ni więcej, że - jeśli mają pecha i nie są "obrotni" - nawet przez dwa lata mogą nie otrzymywać ani pensji, ani żadnego świadczenia emerytalnego. Prawda, że wesoły bubel? I jeszcze raz powtórzmy, nie dotyczy on zawodu, który w Polsce wykonuje dajmy na to 200 osób, tylko cały czas mówimy o potężnej armii ludzi. Ludzi wykształconych, ludzi ciężko pracujących dla pożytku publicznego. Tak odpłaca im Donald Tusk - pozostawiając ich na lodzie.
Trzeba też pamiętać, że Polska ma obowiązek dostosowania swojego prawa do dyrektywy unijnej, która zakazuje dyskryminacji ze względu na wiek - zarówno w firmach prywatnych, jak i instytucjach publicznych. Tymczasem takie przepisy istnieją nadal i pasują do odtrąbionej jako "życiodajny" sukces ustawy emerytalnej jak pięść do nosa. Ale co z tego? Uchwalono bubel? Uchwalono, wszyscy święci rządowi się pod nim podpisali. Podpisał bezrefleksyjnie i wyjątkowo szybko prezydent Komorowski, mimo organizowania jakichś enigmatycznych rozmów "ponad podziałami". Jednym prostym machnięciem piór skazano tysiące ludzi na ryzyko pozostania bez pracy i bez emerytury. Oto efekt tworzenia nowych przepisów pod presją czasu.
Rząd pewnie zmieni w końcu te przepisy - jeśli urzędnikom Donalda Tuska zechce się wreszcie porządnie przysiąść do roboty - i cała sprawa zostanie pozytywnie rozwiązana, bo nie wyobrażam sobie, by ktokolwiek mógł pozwolić sobie na taką grandę i skandal. Całe to zamieszanie wystawia jednak - po raz kolejny - fatalne świadectwo fachowości zatrudnianych po znajomościach urzędników. Możliwe są dwie wersje : albo ktoś, przy pośpiechu emerytalnym nie przyuważył kolidujących z nimi przepisów - a wówczas aż strach się bać takich "fachowców" i tego, co jeszcze mogą pod presją czasu wykoncypować, albo też od początku o sprawie wiedziano, ale na zasadzie "jakoś to będzie" machnięto ręką i odtrąbiono sukces ustawy emerytalnej, rzekomo ratującej Nasze upadające finanse publiczne. Jakakolwiek odpowiedź jest prawidłowa, konkluzja jest podobna : sprawa jest żenująca i wstydliwa.
I nie potrafię odpędzić się od wrażenia, że usłyszeliśmy o tym bublu tylko dlatego, iż emerytury są głośne medialnie i społeczeństwo jest nimi żywotnie zainteresowane. Człowiek dostaje gęsiej skórki gdy pomyśli, ile bubli mniejszego kalibru może wyprodukować tak nieudolna administracja rządowa.
2239
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (7)