parę kwiatków:
"Także po wejściu w życie ustawy o IPN realizowano plan niszczenia i ukrywania akt.
Świadczy o tym m.in. próba niszczenia, przez wykreślenie flamastrem, danych personalnych „Książce nr 12”, "
no ja pierdziulę - wykreślanie flamastrem dowodem na niszczenie akt ;) Zarąbiste metody niszczenia akt miały WSI - przecież taki flamaster jest o niebo lepszy od niszczarki ;)
"...ich kadra składała się z wybranych i zaufanych ludzi, którzy
przeszli specjalne szkolenia gwarantujące lojalność..."
Szkolenia gwarantujące lojalność - super sprawa ;) Firmy mające sieci sprzedawców (agentów znaczy się) za takie szkolenia dałyby chyba pół księżyca. O ile ktoś go wcześniej nie ukradł.
"...Tylko niektórym byłym słuchaczom wręczono specjalnie przygotowane pytajniki..."
Niby wiadomo, o co chodzi - ale brzmi nieźle ;)
"WSI rozpracowywały również środowisko polityczne Bronisława Komorowskiego.
Pretekstem do tego typu ingerencji były jego kontakty z Januszem Paluchem. Jednak wojskowe służby zebrały informacje zdecydowanie wykraczające poza ich zakres kompetencji. Pretekstem do takich działań miało być zwalczanie ingerencji obcych służb, lecz zdobyte informacje mogły posłużyć do nacisku na wymienione osoby."
No to jest niezły kwiatek - przecież każdy zdrowo myślący człowiek powinien wiedzieć, że żeby kogoś chronić, trzeba wiedzieć z której strony można tego kogoś zaatakować. Zdobycie informacji o tym, jakie 'haki' można mieć na osobę jest podstawowym działaniem kontrwywiadu. Kontrwywiad musi wiedzieć, jakimi argumentami można zaszantażować kogoś, kto nie powinien być szantażowany. Przecież to nawet jeden z argumentów za lustracją był - żeby się dowiedzieć, kto współpracował po to, żeby jakiś ubek nie przyszedł do urzędasa i nie powiedział mu 'albo zrobisz to, co chcemy, albo ujawnimy co wiemy'. Nawet parę filmów szpiegowskich widziałem, w których wywiad dowiaduje się wszystkiego o jakimś ważnym polityku po to, by chronić go przed szantażem.
I - uwaga - wielkie przestępstwo ! !
"Według informacji WSI podczas szkolenia w Moskwie płk E. Jaroszuk zajmował się na dużą skalę m.in. zakupem telewizorów, radioodbiorników, magnetofonów, które następnie przewoził do Polski. Po powrocie do kraju handlował tymi
towarami, a do tego procederu wykorzystywał swoją rodzinę."
a to niecny proceder ;)


Komentarze
Pokaż komentarze (1)