34
BLOG
Tak z innej strony teraz spojrzenie. Zastanawiałem się, co bym zrobił, gdybym wiedział, że prawda w pewnych sprawach może mi zagrozić, i że na pewno wyjdzie na jaw. I doszedłem do tego, że najlepiej podpuścić wariata, żeby wplótł ją między głupoty, które powtarza od lat. Najpierw zrobiłbym wszystko, żeby znaleźć takiego wariata - najlepiej takiego, o którym było kiedyś głośno, który kiedyś już prawdy objawione głosił, a które bzdurami kompletnymi się okazały. Obsadziłbym go na stanowisku, z którego głos jego do jak największej ilości ludzi by doszedł. Dałbym mu dostęp do wszystkich faktów wiedząc, że i tak z tego nic nie zrozumie, że pokręci, to, co jest groźne zbagatelizuje, fakty będzie dopasowywał do swojej wizji świata, która jest chora. I dałbym mu gadać. Wtedy miałbym pewność, że pośród setki bzdur które wygłosi nikt nie zauważy jednej prawdy, a nawet gdyby - to wiary jej nie da. Bo jak ktoś sto razy krzyczał, że wilk jest we wiosce, to za sto pierwszym razem nikt mu nie uwierzy. Tym bardziej, że ta osoba teraz to już wszędzie widzi niedźwiedzie (mimo, że patrzy na zające), a na wilka sama przestała zwracać uwagę, bo za mało ważny i groźny, i o wilku tym wspomni tylko mimochodem, krzycząc, że tak naprawdę stado niedźwiedzi nam zagraża.


Komentarze
Pokaż komentarze